Zaginione piękno

„Księga ksiąg utraconych” Stuarta Kelly’ego to świetna książka dla wszystkich, którzy kochają czytać i zbierać książki. Rzecz w tym, że traktuje o dziełach, których prawdopodobnie już nigdy nie poznamy.

Historia strat

Zaczęło się od przypisu, na który 15-letni Stuart Kelly natknął się przy lekturze sztuki Arystofanesa. Dowiedział się, że jednym z najlepszych starożytnych dramaturgów był Agaton, po którym jednak nie zachowała się ani jedna sztuka. Wtedy to Stuart, młodociany bibliofil i mol książkowy, postanowił spisywać „utracone książki”. W 2005 roku, kiedy skończył 33 lata, miał już gotową „Księgę ksiąg utraconych”, którą teraz – dzięki wydawnictwu W.A.B. – może przeczytać również polski czytelnik.

Księgi utracone dla Kelly’ego to inaczej dzieła, które zaginęły w całości bądź w większych fragmentach, zostały zniszczone, są nieczytelne lub niedokończone albo autorzy nie zdążyli ich przed śmiercią zacząć pisać, choć wiadomo, że mieli taki zamiar. Wytrwały poszukiwacz zdołał ustalić listę utraconych książek ponad osiemdziesięciu wybitnych pisarzy, od starożytności aż do czasów współczesnych. „Od Szekspira do Sylvii Plath, od Homera po Hemingwaya, od Dantego po Ezrę Pounda – wszyscy wielcy autorzy napisali książki, których nigdy nie będę mógł mieć. Cała historia literatura była zarazem historią strat literatury – pisze Kelly.

Machorka w Dostojewskim

Opierając się na wszelkich dostępnych dokumentach, listach i cytatach Stuart Kelly odtworzył prawdopodobne historie utraconych ksiąg. Nie wszystkich, ale zapewne większości. Niezwykłe i zajmujące są to opowieści, a i często nie pozbawione humoru. Dość powiedzieć, że Homer oprócz „Iliady” i „Odysei” był autorem co najmniej jeszcze jednego utworu, zaginionego, przy czym nie ma pewności, czy sam Homer istniał naprawdę. Safona była autorką dziesięciu ksiąg poezji, lecz do dzisiaj przetrwał zaledwie jeden wiersz i to zniekształcony. Niemiecki filozof Leibniz całe życie próbował napisać najważniejszą książkę swojego życia „Encyklopedię uniwersalną” obejmującą wszystkie dziedziny wiedzy. Nie napisał, bo było to niemożliwe. Dostojewski nie zdążył napisać drugiej części „Braci Karamazow”, choć już o tej książce opowiadał. Dostojewskiemu potężną książkę poświecił Michaił Bachitn, niestety, rękopis nie ocalał, ponieważ Bachtin na zesłaniu, zużył go do palenia machorki. Walter Scott swoje ostatnie dzieło pisał, gdy był już chory na ciele i umyśle – praktycznie nie da się rękopisu odczytać, ale może to i lepiej, gdyż z tego, co zostało, wynika, że była to powieść pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Spora część dorobku Franza Kafki ocalała, tylko dlatego, że przyjaciel pisarza nie wykonał jego ostatniej woli i nie spalił jego utworów. Trudno ocenić, ile rękopisów przepadło wcześniej, gdyż Kafce często zdarzało się, że całą noc pisał opowiadanie, by rano je spalić. Kelly pisze też o Bruno Schulzu (to jedyny pisarz tworzący w języku polskim, którego uwzględnił w swej książce), zastrzelonym przez gestapowca w 1942 roku w getcie w Drohobyczu. Tuż przed śmiercią Schulz prawdopodobnie zakończył pracę nad powieścią „Mesjasz”. Jej rękopis był podobno widziany w Nowym Jorku, według innych miał znajdować się w archiwum KGB. Ale do dzisiaj powieść nie została odnaleziona.

Szczęśliwe zgubienie

Na marginesie dodajmy, że czasami zaginięcie literackiego dorobku było z korzyścią dla autora. Przykładem komediopisarz Menander (ok. 342-291 p.n.e.), którego starożytni bardzo sobie cenili, powoływał się na niego święty Paweł, a i sam Goethe wyrażał się o nim nadzwyczaj pochlebnie. Literacka sława ciągnęła się za Grekiem aż do 1905 roku, kiedy to odnaleziono papirus z jego trzema sztukami. I wtedy okazało się, że Menander nie dorasta do pięt Szekspirowi czy Molierowi, bo jego komedie wypełniają schematyczne i idiotyczne fabuły. „Menander zaginiony był geniuszem, odnaleziony – wprawa w zażenowanie” – puentuje Kelly. Z kolei pierwsza z czterech żon Hemingwaya w trakcie przeprowadzki w 1922 roku zgubiła kasetkę zawierającą wszystko to, co do tej pory napisał jej mąż (Hemingway miał wtedy 23 lata). Nie ma jednak tego złego. Zaginione rękopisy pod względem artystycznym nie przedstawiały dużej wartości, więc Hemingway mógł mówić o szczęściu: „Gdyby spędził następne dziesięć lat, próbując udoskonalić swe młodzieńcze zapiski – zauważa Kelly – nigdy byśmy może nie ujrzeli powieści, do napisania których był zdolny”.

Grzegorz Kozera

Stuart Kelly – ur. 1972, mieszka w Edynburgu. Jest krytykiem i bibliofilem. Studiował filologię angielską w Balloil College w Oxfrodzie, pisze dla „Scotland on Sunday”, „Poetry Review” i „Nerve”. „Księga ksiąg utraconych” jest jego debiutem.

Brak komentarzy