Zachar Prilepin, „Sańkja”, recenzja

 

Z opóźnieniem dotarła do nas „Sańkja” – powieść rosyjskiego pisarza Zachara Prilepina. Książkę przeczytaliśmy i nie żałujemy. To inne spojrzenie na współczesną Rosję, choćby dlatego, że autor (ur. 1975), były kapitan OMON-u podczas dwóch operacji w Czeczenii, należy do zdelegalizowanej Partii Narodowo-Bolszewickiej. Tylko że „Sańkja” na pewno nie propaguje faszyzmu i komunizmu, na które to ideologie powołuje się partia Prilepina.

     

 

O Partii Narodowo-Bolszewickiej musimy jeszcze powiedzieć kilka słów, właśnie ze względu na „Sańkję”. Założona w 1993, z jednej strony jest skrajnie lewicowa w swych hasłach, z drugiej – marzy jej się wielkomocarstwowa Rosja. Obecnie współtworzy opozycyjną koalicję „Inna Rosja”, na czele której stoi Garii Kasparow. Członkowie PNB znani są ze spektakularnych akcji, które dla władzy są chuligaństwem graniczącym z terroryzmem, dla opozycji – politycznymi happeningami. Jak podaje Wikipedia, zajęli m.in. na kilka minut dach rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, wtargnęli do poczekalni kancelarii prezydenta. Na hotelu „Rossija” w pobliżu Kremla wywiesili ogromny transparent „Putin, odejdź sam”, poza tym specjalizują się w obrzucaniu polityków jajkami.               

 

Podobne akcje przeprowadzają aktywiści Sojuszu Stwórców – partii z powieści Prilepina. Wśród uczestników jest główny bohater Sasza Tiszyn, młody, inteligentny mężczyzna, na którego dziadkowie mówią zdrobniale „Sańkja”. Ale Sasza nie jest już dzieckiem, działając w Sojuszu dojrzewa bardzo szybko, zwłaszcza że akcje partii stają się coraz bardziej niebezpieczne, a na buntowników spadają surowe kary, z długoletnimi wyrokami włącznie. Znamienne jest jednak, że w ekstremistycznych działaniach Saszy i jego kolegów trudno dopatrzyć się jasnej ideologii, poza miłością do Rosji i wiarą w ojczyznę.  

 

W prozie Prilepina pobrzmiewają echa wielkiej rosyjskiej literatury: Turgieniewa i Dostojewskiego, tylko że bohater jest jakby inny – zagubiony, żyjący bez wyraźnego celu, nie mający oparcia w autorytetach. To samo zresztą można powiedzieć o współczesnej Rosji, jaką autor pokazuje w powieści. 

 

Są w tej książce sugestywne, zapadające w pamięć fragmenty: opis wyprawy Saszy i matki na zasypaną śniegiem wieś, by pochować ojca, torturowanie i katowanie bohatera przez tajniaków, wreszcie – scena miłosna z Janą. Bez wątpienia, Prilepin to wyborny pisarz.      

 

„Sańkja” ukazała się w serii „Inna Europa, inna literatura” wydawnictwa Czarne. Na rok 2010 wydawnictwo zapowiada kolejną powieść Zachara Prilepina – „Patologie”.

 

Grzegorz Kozera

Jeden komentarz

  • lena

    Prilepin jest podobny tylko do Prilepina. Pisarz nowego pokolenia z niesłychaną siłą wyrazu i bogactwem języka opisuje życie bohatera tej niezwykłej książki.
    „Sańkja” jest przede wszystkim ostrzeżeniem: tak dalej być nie może w dzisiejszej Rosji.

    „Patologii” – to powieść o wojnie w Czeczenii. O tym jak tam było naprawdę, co autor widział i przeżył, a również o miłości , która pomaga przetrwać najgorsze. Chyba w lutym albo marcu powinna już być w sprzedaży. Gorąco polecam .
    Czytałam po-rosyjsku, mam nadzieję że tłumaczenie będzie dobre.