Wisława Szymborska, „Tutaj”, recenzja
„Tutaj” – od dawna oczekiwany, a wydany przez Znak nowy tomik naszej noblistki Wisławy Szymborskiej – jest już w sprzedaży.
To miała być recenzja, ale nie będzie.
Bo co odkrywczego można napisać o znakomitych wierszach Wisławy Szymborskiej?
Że spełniają podstawową zasadę wielkiej poezji, jaką jest nieustające zadziwianie czytelnika?
Że doskonałym w swej prostocie językiem Szymborska pisze o pamięci, snach, rozwodzie, terrorystach, ale też o Vermeerze i Słowackim?
Że pisze o sprawach – zdawałoby się – oczywistych, które oczywistymi nie są i potrzeba było dopiero jej pióra, by otworzyć nam oczy?
Że poetka niezmiennie zachowuje dystans do świata i samej siebie, że potrafi być nawet autoironiczna, jak w wierszu „Kilkunastoletnia”?
Że choć w jej poezji z zasady nie pojawia słowo „Bóg”, to w „Tutaj” Boga znajdziemy, jako Tego, który rozmawia z Ellą Fitzgerald?
Że jej pojedyncze utwory mówią nam czasami więcej o życiu niż opasłe tomy filozofów?
„Tutaj” to dziewiętnaście wierszy, do których można… nie – do których trzeba wracać.
Grzegorz Kozera

