Wadim Panow, „Wojny prowokują nieudacznicy” (recenzja)

Wadim Panow to jeden z najpoczytniejszych obecnie pisarzy rosyjskich, poruszający się w kręgu literatury fantastycznej. W Rosji panuje prawdziwa „panowmania”, którą można porównać np. z eksplozją popularności w naszym kraju twórczości Andrzeja Sapkowskiego. Wszystko za sprawą stworzonego przez Panowa cyklu powieści o Tajnym Mieście. Do rąk polskiego czytelnika trafiła właśnie pierwsza powieść z tego cyklu, zatytułowana „Wojny prowokują nieudacznicy”.

 

 

Tajne Miasto istnieje we współczesnej Moskwie. Tajne Miasto to miejsce, w którym egzystują dawne rasy, panujące na Ziemi przed człowiekiem. Poza tym, że władają siłami często niedostępnymi dla zwykłych śmiertelników, ich życie nie różni się specjalnie od ludzkiego – spierają się, bawią, piją, jedzą, kochają i nienawidzą. Choć są ukryci przed oczami zwykłych moskwian za murami czarów ochronnych, to zdarza się, że muszą dopuścić do siebie ludzi i ściśle z nimi współpracować. Czy jednym z dopuszczonych zostanie  major Korniłow, funkcjonariusz milicji, który tropi seryjnego mordercę – szalonego Wiwisektora? Wszystkie poszlaki prowadzą do Tajnego Miasta…

 

W nie tak dawnych czasach, gdy dobra książka była rynkowym rarytasem, współczesną literaturę obcojęzyczną na naszym rynku reprezentowali przede wszystkim pisarze zza wschodniej granicy. Poza typowo propagandowymi dziełami na nasz rynek trafiały też prawdziwe perły. Największą poczytnością cieszyły się dzieła rosyjskich klasyków literatury fantastycznej – Arkadija i Borysa Strugacckich czy Kira Bułyczowa.

 

Wydana przez „Fabrykę Słów” książka Panowa – chociaż osadzona w tej samej estetyce gatunkowej – nie jest na pewno dziełem tej miary, co „Piknik na skraju drogi” Strugackich czy cykl o Wielkim Guslarze Bułyczowa. To solidne czytadło, skrojone idealnie na miarę przeciętnego czytelnika.  Wartka akcja, ciekawa intryga, wyraziste postaci, specyficzny klimat Moskwy – to wszystko znajdziemy w „Wojnach…” Panowa. Brakuje jednak geniuszu dawnych mistrzów. Mimo wszystko wszyscy miłośnicy fantastyki powinni sięgnąć po tą książkę. Warto – chociażby na zasadzie odtrutki od SF-chłamu, który zalał nasz rynek.

 

Dariusz Materek

Brak komentarzy