Van Morrison, „Astral Weeks. Live At The Hollywood Bowl”, recenzja


„Jedyną rzeczą, którą kocham jest muzyka. Reszta to zwykłe g…” – mówi Van Morrison i trudno nie wierzyć w szczerość tego wyznania, gdy się słucha płyty „Astral Weeks. Live At The Holywood Bowl”.

 

 

Północnoirlandzki artysta Van Morrison to legenda rhythm n’ bluesa i soulu – pieśniarz, kompozytor, poeta i multiinstrumentalista. Właściwie tylko on mógł sobie pozwolić na zorganizowanie koncertów, na których prezentował piosenki z albumu „Astral Weeks” wydanego w… 1968 roku. Inna sprawa, że płyta sprzed czterdziestu lat została uznana za jedną z ważniejszych w historii muzyki i wpłynęła na twórczość wielu artystów.

 

Album „Astral Weeks” został nagrany w ubiegłym roku podczas dwóch koncertów w Los Angeles. Zawiera wszystkie osiem utworów z oryginalnej płyty oraz dwa bonusy – „Listen to the Lion” i „Common One”. Artyście, który śpiewa, gra na gitarze, harmonijce i organach Hammonda, towarzyszy kilkunastoosobowy zespół. A trwający 70 minut koncert jest muzyczną ucztą dla wszystkich, którzy lubią soul, bluesa i kochają Van Morrisona. GK

Brak komentarzy