Tylko nie polityka

Rozmowa z pisarką Katarzyną Grocholą, autorką m.in. powieści: „Nigdy w życiu”, „Przegryźć dżdżownicę”, „Serce na temblaku”, „Ja wam pokażę”.

Pisze Pani powieści, opowiadania, sztuki teatralne i scenariusze filmowe, a ostatnio – razem z Andrzejem Wiśniewskim – książki, które można nazwać poradnikami psychologicznymi. Jest Pani także wydawcą, spotyka się z czytelnikami, udziela mnóstwo wywiadów. Czy Katarzyna Grochola to już instytucja?

– Oj, nie! Robię rzeczy, które wydają mi się ważne i sprawiają mi radość. Ostatnia książka – „Gry i zabawy małżeńskie i pozamałżeńskie” – to nie poradnik, ale po prostu rozmowa, o tym w co się pakujemy, najczęściej nieświadomie.

Jak to się stało, że została Pani wydawcą? Ktoś Panią namówił?

– Na wydawaniu książek zna się moja wspólniczka, Elżbieta Majcherczyk, a ja tylko chciałam stworzyć miejsce, w którym autor wie, co się z nim i wokół niego dzieje, miejsce przyjazne dla piszących. W dużym wydawnictwie nie ma takich kontaktów, bo też trudno ogarnąć na przykład dwustu autorów. Pisarz jest istotą dość nieporadną, wiem z własnego doświadczenia jak bardzo nie rozumie praw, które rządzą rynkiem książki. Mam nadzieję, że „Wydawnictwo Autorskie” będzie miejscem przyjaznym dla autorów.

Rozumiem, że mając znane nazwisko zdecydowała się Pani we własnym „Wydawnictwie Autorskim” wydawać własne książki. Ale nie bała się Pani zaryzykować opublikowania powieści młodej, nieznanej debiutantki Katarzyny Rygiel?

– Kasia bardzo ładnie pisze. Przez całe życie debiutujemy, w różnych rolach, każdego dnia. Chciałabym, żeby zdolnym ludziom się udało, więc będziemy ryzykować.

Interesuje się Pani polityką? Myślała Pani o napisaniu powieści, której bohaterką byłaby kobieta-polityk?

– Nie! Nie! I jeszcze raz nie! W żadnym wypadku w żadnej mojej książce głównym bohaterem nie będzie polityk.

Który z wykonywanych wcześniej przez Pani? zawodów, a było ich sporo, okazał się potem najbardziej przydatny w pracy pisarskiej?

– Naprawdę każdy. Od szorowania ubikacji do publikowania wywiadów. Ale najsilniejsze doświadczenia to te prosto ze szpitala, z pracy salowej i jako etatowej „odpisywaczki” na listy czytelników.

Ekranizacja „Ja wam pokażę!” cieszyła się dużym powodzeniem wśród widzów. A czy jest coś, co się Pani w tym filmie nie podoba lub coś, co by Pani zmieniła, gdyby miała taką możliwość?

– Nawet jeśli jest – nie powiem. Kibicowałam aktorom i twórcom tego filmu, trzymam za nich wszystkich kciuki, film obejrzało milion widzów i dziękuję im za to. Widać to, co oglądane i czytane, nie może zdobyć uznania krytyki, ale to nie szkodzi.

Niedawno ukazała się Pani książka -rozmowa z psychologiem Andrzejem Wiśniewskim „Gry i zabawy małżeńskie i pozamałżeńskie”. Wcześniej były „Związki i rozwiązki miłosne”. Jak czytelnicy odbierają takie książki – poradniki? Na spotkaniach autorskich rozmawiają o nich równie chętnie, jak o Pani bestsellerowych powieściach?

– A nawet chętniej. Ostatnia książka była zaledwie parę dni na rynku, od razu miałam przecudne listy od Czytelników, że działa, że jakoś mąż i facet fajniejszy, po przeczytaniu, że żona milsza się wydaje… Czy to nie cudowne?

Czy uważa Pani, że Polakom przydałaby się zbiorowa terapia?

– I zbiorowa, i indywidualna. Ale z natury i tak jesteśmy dobrzy. Żebyśmy tylko o tym pamiętali!

Rozmawiał: Grzegorz Kozera

KATARZYNA GROCHOLA – urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie. Obecnie mieszka pod Warszawą z córką, kotami i psem. Zanim zajęła się literaturą pracowała m. in. jako salowa, korektorka, aktorka, dyrektor składu celnego, a nawet jako konsultantka w biurze matrymonialnym. Pracowała też jako specjalista ds. szkoleń w fundacjach demokracji lokalnej oraz jako pomoc cukiernika. Jest laureatką wielu nagród, jej książki sprzedają się w setkach tysięcy egzemplarzy. Zbiór opowiadań „Podanie o miłość” ukazał się w języku rosyjskim, a powieść „Nigdy w życiu” w rosyjskim, niemieckim i słowackim. Katarzyna Grochola to również autorka felietonów i współscenarzystka najpopularniejszych seriali telewizyjnych: „M jak miłość” oraz „Na dobre i na złe”. Prywatnie boi się wojującego feminizmu i jest przeciwna stawianiu przy garach faceta, który nie lubi i nie umie gotować. Wolałaby, żeby poszedł do szopy naprawiać rower. Ukochana książka Grocholi to „Mistrz i Małgorzata”, a ideałem mężczyzny jest Mistrz.

Zobacz co w ofercie mareno.pl

Brak komentarzy