Stig Dagerman, „Niemiecka jesień”, recenzja

Zbiór reportaży szwedzkiego pisarza Stiga Dagermana „Niemiecka jesień”  w Szwecji ukazał się w 1947 r. W Polsce ta niewielka książka wyszła dopiero teraz, a i tak pewnie nie wszystkim to będzie w smak.

Dagerman (1923-1954) żył krótko, a okres jego twórczości obejmuje zaledwie cztery lata. Po II wojnie światowej  opublikował cztery powieści (w tym znakomitą „Wyspę skazańców”) i zbiory reportaży, to jednak wystarczyło, by zaliczyć go do czołowych szwedzkich pisarzy XX wieku. Wielką skalę jego talentu pokazuje „Niemiecka jesień” – reportaże z podróży do Niemiec, pisane niedługo po tym, jak upadła Trzecia Rzesza.

W swoim zbiorze – który Henning Mankell ocenił jako jedną z najlepszych książek o skutkach wojny – 24-letni autor opisuje głód i nędzę zwykłych Niemców, mieszkających najczęściej w piwnicach, zależnych od władzy czterech zwycięzców. Szwedzki pisarz, co warte podkreślenia, zachowuje całkowity obiektywizm i pamięta o niemieckiej winie, potrafi jednak dostrzec niedoskonałość i paranoiczność świata stworzonego przez zwycięzców.   Ale to, co uderza czytelnika najbardziej, to dojrzałość, przenikliwość i trafność spostrzeżeń młodego twórcy.     

A dlaczego teraz niektórzy polscy czytelnicy jeszcze dzisiaj mogą przyjąć źle tę książkę? Ano dlatego, że powojenna niemiecka nędza i upodlenie po kilku latach zamieniły się w dobrobyt, czego nie można powiedzieć o Polsce. Proponuję jednak porzucić uprzedzenia i czytać książkę Dagermana jak dzieło literackie – najwyższych lotów.    

Można też żałować, że Dagerman tworzył tak krótko. Niedługo po tym, jak wybuchł jego talent, pisarz zamilkł na kilka lat, a w 1954 roku – ku zdumieniu i rozpaczy Szwedów – popełnił samobójstwo.   

Grzegorz Kozera   

Stig Dagerman, „Niemiecka jesień. Reportaż z podróży po Niemczech”. Przełożyła Irena Kowadło-Przedmojska, Czarne 2012, s. 115.

Jeden komentarz

  • http://www.facebook.com/BibliotekaCieszyn Izabela Sikora

    Jestem właśnie w trakcie czytania książki.Otwiera oczy na powojnie w Niemczech. I faktycznie można pomyśleć, jak to się stało, że kraj „wyszedł na prostą”.