Rock’n'rollowy atak Voo Voo

Grupa „Voo Voo” to prawdziwy fenomen polskiego rynku muzycznego – wysmakowany, wysublimowany, a jednocześnie ogromnie popularny. Po dwuletniej przerwie grupa powraca na rynek z nową płytą – „Samo Voo Voo”.

 

 

Od poprzedniego albumu – „Voo Voo 21″ – wieńczącego jubileusz 20-lecia istnienia zespołu minęły już dwa lata. W tym jednak czasie żaden z muzyków „Voo Voo” nie próżnował, by wspomnieć tylko płyty Wojtka Waglewskiego z Maćkiem Maleńczukiem, Fiszem i Emade, solowe autorskie projekty Mateusza Pospieszalskiego (EMPE 3) oraz Karima Martusewicza (Karimski Club).

 

Jaka jest najnowsza płyta? Zagadkowa, wciągająca, i bardzo męska. Ale jednocześnie liryczna, miłosna… Muzycznie to wciąż to samo „Voo Voo” – doskonale znane i rozpoznawalne. Tym razem jednak znacznie bardziej proste, piosenkowe i spójne – rock’n'rollowe i rockowe.

Płyta zawiera przede wszystkim wiele świetnych, zwartych, riffowych kompozycji, wykonanych z prawdziwą werwą. „Samo Voo Voo” to po prostu pełen dynamiki, oryginalny rock’n'rollowy atak i czyste, klarowne, dość surowe brzmienie. To właściwie zbiór przebojów,  ale takich które nie wpadają w ucho natychmiast, po pierwszym przesłuchaniu… Ale i coś więcej, kilka wolniejszych przystanków – ni to ballad, ni to piosenek folkowych – które z kolei intrygują już od pierwszego wysłuchania i pomagają płytę tę lepiej rozumieć.     

Album promuje singiel „Leszek mi mówił” – Waglewski puszcza w nim oko w stronę drugiej ważnej ikony polskiego rocka, Lecha Janerki, który to lata temu śpiewał, by strzec się dość podejrzanych miejsc.

Jeden komentarz

  • Magda

    świetna płyta