Rafał Dębski, „Serce teściowej” (recenzja)
Zbiór opowiadań Rafała Dębskiego, który ukazał się nakładem Fabryki Słów to – wbrew tytułowi „Serce teściowej” – nie tylko lektura dla obecnych lub potencjalnych zięciów. Choć wszyscy, którzy darzą swoje teściowe uczuciami dalekimi od ciepła, tytułowe opowiadanie powinni przeczytać obowiązkowo. A pozostałe teksty można zdecydowanie polecić wszystkim innym czytelnikom.
Rafał Dębski to jeden z młodszych twórców polskiej literatury SF i fantasy, któremu bliska jest także powieść historyczna i kryminalna. Pierwszą powieść – „Łzy Nemezis”, fantastyczną epopeję osadzoną w czasach trzeciej wyprawy krzyżowej – wydał w 2005 roku. Od tamtej pory na rynku ukazało się już ponad 10 książek i zbiorów opowiadań, w tym cykl powieści kryminalnych, których bohaterem jest komisarz Wroński („Labirynt von Brauna”, „Żelazne kamienie” i „Krzyże na rozstajach”).
Zbiorem „Serce teściowej” Dębski powraca do swojego ulubionego nurtu, czyli szeroko rozumianej fantastyki. W tym kręgu osadzone są wszystkie opowiadania, chociaż trafiają się takie, które można też uznać za kryminał czy horror. Jak to często ze zbiorami bywa, w „Sercu teściowej” otrzymujemy nie zawsze lekkostrawną mieszankę. W zbiorze Dębskiego znajdziemy prawdziwe perełki – poza tytułowym „Sercem teściowej” warte polecenia są „Demony starszyny Gawriłowa”, „Fliegritterzy”, „Festung Oels”, „Różaniec z bursztynu” czy znakomita, stylizowana na Czechowa, „Kura”. Trafiają się też jednak ramotki, przypominające dawno już zapomniane „Dobranocki dla dorosłych”.
Na szczęście dla czytelnika i całego zbioru to, co dobre zdecydowanie przeważa. Dębski – mimo iż wykorzystuje fantastykę – umie bardzo dobrze unikać gatunkowych ograniczeń, miesza konwencje, stylistyki, bawi się symbolami i mitami, tworząc literaturę łatwo przyswajalną i przyjemną dla czytelniczej wyobraźni.
Dariusz Materek

