sie 03 2009

Per Petterson, „Przeklinam rzekę czasu”, recenzja

Opublikowany przez gk o godz. 08:12 w kategorii Literatura, Patronaty Salonu, Recenzje

Współczesna literatura skandynawska to nie tylko intrygujące i mroczne kryminały Henninga Mankella, Jensa Lapidusa czy Arnaldura Indridasona. To również proza psychologiczno-obyczajowa norweskiego pisarza Pera Pettersona, autora głośnej powieści „Kradnąc konie”. Teraz otrzymujemy nową książkę Pettersona „Przeklinam rzekę czasu”. Premiera 5 sierpnia.

 

 

W bestsellerowym „Kradnąc konie” Petterson pisał o 67-letnim mężczyźnie, który po tragicznej śmierci żony, porzuca dotychczasowe życie w Oslo i zamieszkuje w domu w lesie. Spotkanie z dawno nie widzianym znajomym sprawia, że bohater wraca wspomnieniami do przeszłości, okresu dzieciństwa i dojrzewania, próbując zrozumieć i ocenić własne życie.

 

Z podobnym zabiegiem mamy do czynienia w „Przeklinam rzekę czasu” – tytuł jest cytatem z wiersza… Mao Tsetunga, komunistycznego przywódcy chińskiego. Bohater powieści Arvid Jensen w młodości sympatyzował bowiem z socjalistami, na swój sposób był wyznawcą przewodniczącego Mao i żeby mocniej zamanifestować swoje poglądy, pracował jako robotnik w fabryce. Ale jest rok 1989, komunizm się kończy w Europie, a po wydarzeniach na placu Tiananmen fascynacja Mao u 37-letniego Arvida przeminęła. Do tego dochodzą problemy osobiste, gdyż bohater się rozwodzi, a matka informuje rodzinę, że jest chora na raka i wyjeżdża z Norwegii do Danii, skąd pochodzi. Arvid podąża za nią.     

 

W powieści Pettersona sceny z przeszłości nakładają się na teraźniejszość, chwilami czytelnik może się zastanawiać, czy Arvid opowiada o wydarzeniach teraźniejszych, czy przeszłych. Ze zdwojoną siła wracają wspomnienia: dzieciństwo, szkoła, śmierć brata, pierwsze miłości, praca w fabryce, rozmowy z matką. Czas w tym utworze jest faktycznie rwącą rzeką, która zgrania na swej drodze to, co jej podsuwa pamięć bohatera. Upływ czasu nie ma jednak leczniczych właściwości, Arvid  może wreszcie dostrzec, że choć miał rodzinę, zawsze był samotny. A parafrazując wiersz Benna można dodać, że nigdy bardziej samotny niż w Danii.        

 

„Przeklinam rzekę czasu” to dojrzała, wysokich lotów proza.

 

Grzegorz Kozera

 

Patronem medialnym polskiego wydania „Przeklinam rzekę czasu” jest salonkulturalny.pl

Brak komentarzy

Trackback URI | RSS komentarzy

Napisz komentarz