Papryki wciąż świeże
Red Hot Chili Peppers – ćwierć wieku na topie
Trudno uwierzyć, ale zespół Red Hot Chili Peppers, przypominający na scenie grupę wiecznych młodzieniaszków, uwolnionych nagle spod kurateli rodziców, istnieje już dwadzieścia cztery lata. I z każdym rokiem ma się coraz lepiej.
Początki nie były jednak łatwe, a niekiedy wręcz tragiczne. O tym zespole można by napisać opasłą książkę, tak samo jak o każdym z grających w nim muzyków. Wystarczy powiedzieć o utalentowanym gitarzyście Johnie Frusciante, który nagle porzucił grupę, pogrążył się w nałogu narkotykowym do tego stopnia, że dilerzy, u których był zadłużony, chcieli go zabić, a po sześciu dramatycznych latach – dzięki terapii i malowaniu obrazów – powrócił do życia, muzyki i Red Hotów.
Zaczęło się w Los Angeles
Ale Red Hot Chili Peppers to przede wszystkim wokalista Anthony Kiedis oraz basista Michael Balzary, rodem z Australii, znany wszystkim jako Flea. Obaj pochodzą z rozbitych rodzin, obaj poznali się jeszcze w szkole podstawowej w Los Angeles i obaj założyli w 1978 roku zespół Los Faces, który był zwiastunem późniejszego RHCP. Musiało jednak minąć kolejnych pięć lat, w czasie których zespół Los Faces zmieniał jeszcze nazwy na Chain Reaction i Anthym, by narodzili się Peppersi. Do Anthony’ego i Flea dołączyli gitarzysta Hillel Slovak i perkusista Jack Irons. Już wtedy byli, rzec, można ekstrawaganccy. Jeden z pierwszych koncertów zgrali odziani jedynie w skarpety. Nie mieli ich bynajmniej na nogach…
Debiutancka i trzy następne płyty RHCP nie wzbudziły większego zainteresowania, choć połączenie funku i punku było oryginalnym zjawiskiem w muzyce. Zespół się nie poddawał, nagrywał piosenki i koncertował, jednak poza Kalifornią nie zyskał większej popularności. Do tego doszły problemy z narkotykami. Największe mieli Kiedis i Slovak. Ten drugi zresztą zmarł na skutek przedawkowania w 1987 roku. Po śmierci przyjaciela Jack Irons przeszedł załamanie nerwowe i zrezygnował z występów w zespole. Paradoksalnie, ta trudna sytuacja sprawiła, że RHCP nie dość, że nie rozpadł się, to wypłynął na szersze wody. Między inni dzięki utworowi „Knock Me Down”, poświęconemu Slovakovi, który trafił na listy przebojów. Zaś Anthony postanowił zwyciężyć nałóg w samotności, bez niczyjej pomocy. I chociaż trudno w to uwierzyć, zrobił to na tyle skutecznie, że mógł w miarę normalnie funkcjonować.
W miejsce Slovaka i Ironsa pojawili się wspomniany już John Frusciante (miał wówczas zaledwie osiemnaście lat) oraz bębniarz Chad Smith z Detroit. W nowym składzie Red Hoci nagrali albumy „Mother’s Milk” (pół miliona sprzedanych egzemplarzy), a potem „Blood Sugar Sex Magic”, który okazał się wielkim sukcesem. Ale kłopoty zespołu nie opuszczały, zresztą niejako na życzenie samych muzyków. Anthony’ego oskarżono o obrazę moralności, a Fleę i Chada o napastowanie seksualne dziewczyny. W 1992, podczas koncertu w Japonii, z zespołu odszedł John Frusciante, o czym była już mowa. Zastąpił go Dave Navarro, były narkoman, za sprawą którego muzyka RHCP stała się bardziej mroczna i psychodeliczna. Grupa wystąpiła w 1994 roku na reaktywowanym festiwalu w Woodstock, a rok później nagrała płytę „One Hot Minute”.
Wielki powrót
Potem nastąpiła czteroletnia przerwa i pojawiły się nawet głosy, że Red Hoci to już przeszłość. Na szczęście ci, którzy tak myśleli, byli w błędzie. Kapela powróciła i to w wielkim stylu wydanym w 1999 albumem „Californication”. Na łono zespołu wrócił też „syn marnotrawny”, John Frusciante, wyleczony i dojrzały, kipiący muzycznymi pomysłami (tak bardzo, że niezależnie od pracy w RHCP, wydał kilka solowych albumów). O tym, iż grupa jest ciągle na fali, świadczyła także kolejna płyta, z 1992 roku, „By The Way”.
Na najnowszym, dwupłytowym albumie RHCP pt. „Stadium Arcadium” znalazło się aż 28 utworów, co tylko dowodzi dużych możliwościach twórczych i niespożytej energii muzyków. Kompozycje RHCP to nadal mieszanka funku i punku, ale też z dużą domieszką łagodnego i ostrego rocka, przy czym łagodnego jest więcej. Tak więc Papryki nie są już tak ostre, ważne za to, że ciągle świeże. Wszystkie piosenki na „Stadium Arcadium” są znakomite, a płytę zaliczono do najlepszych, jakie ukazały się ubiegłym roku. Co prawda niektórzy uważają, że zespół coraz bardziej idzie w stronę komercji, ale daj Boże, aby każdy artysta uprawiał komercję na tak wysokim poziomie, jak Red Hoci.
GK
- Red Hot Chili Peppers (1984)
- Mother’s Milk (1989)
- Blood Sugar Sex Magic (1991)
- One Hot Minute (1995)
- Californication (1999)
- By The Way (2002)
- Greatest Hits (2003)
- Live In Hyde Park (2004)
- Stadium Arcadium (2006)

