Nowości polskiej fantastyki

Nakładem wydawnictwa „Fabryka Słów” ukazały się ostatnio książki polskich autorów fantasy i S-F. W serii „Bestsellery polskiej fantastyki” lubelskiej oficyny pojawiły się „Breslau forever” Andrzeja Ziemiańskiego i „Herezjarcha” Jacka Komudy, a w serii „Asy polskiej fantastyki” – „Serce teściowej” Rafała Dębskiego i „Miecz i kwiaty” t. 1 Marcina Mortki.

 

O „Breslau Forever” Ziemiańskiego wydawca pisze tak:

„Staszewski to najlepszy pies wrocławskiej komendy (nie mylić z pieskiem noszącym w zębach teczkę za przełożonym). Prowadzi śledztwo w idiotycznej sprawie, która ciągnie się od lat 30. zeszłego stulecia. Jeden po drugim ginęli zajmujący się nią oficerowie. Nie ma i nie było żadnego podejrzanego.
W przedwojennym Breslau to samo śledztwo rozłożyło na łopatki funkcjonariuszy niemieckiej kripo. W ruinach powojennego Wrocławia – milicjantów obywatelskich. Do czego doprowadzi Staszewskiego? Do spisku, sekty, klątwy, sedna Breslau czy jak poprzedników… do śmierci.
Problem w tym, że ludzie, nie wiedzieć czemu wybuchają, podpalają się albo popełniają samobójstwo w któryś z bardziej tradycyjnych sposobów.
Za każdym razem otaczają się kwiatami. Zawsze towarzyszy im rytuał powtarzalności.”

 

„Herezjarcha” Komudy to z kolei piekielna opowieść, której akcja rozgrywa się w Paryżu poety Franciszka Villona. Książkę rekomenduje Jacek Żakowski: „Paryż Villona to miasto niebywałe. Barwne i mroczne. Wielkie i występne. Wzniosłe i upadłe. Wyrywające się ku smakowaniu drobnych radości życia i spadające w błoto grzechów, grzeszków, małostek.(…) Komuda spróbował ożywić prawdę o ówczesnym Paryżu, którą Bronisław Geremek przywrócił Polakom i Europejczykom. I mu się udało. Paryż Villona rzeczywiście żyje na łamach tej książki”.

  

„Serce teściowej” Dębskiego jest zbiorem jedenastu opowiadań. Tytuły niektórych wiele wyjaśniają: „Dlaczego rycerz nie przeląkł się smoka”, „Wilczy dołek, czyli jak zostać smokiem” czy „Żmija na śpiąco”. Wyobrażasz sobie jak byłoby pięknie – czytamy w zapowiedzi książki – gdyby smoki nie istniały, wiedźmy nie były mściwe, demony nie stosowały kruczków prawnych a serca teściowych były szczere i czyste jak kryształ? Niestety! Gościńce pełne są seksualnych frustratów uganiających się konno i w rynsztunku w poszukiwaniu wież oraz ich dziewiczych lokatorek. Smoki są wielce uczone w piśmie, certyfikaty ukończenia akademii posiadają a jak wieść gminna głosi, jeden spod Krakowa – wyjątkowo przewrotny – zamiast owce pożerać, z zyskiem je sprzedaje…

 

 

Na koniec powiedzmy o tomie pierwszym „Miecza i kwiatów” Mortki. To historia o krzyżowcach wyprawiających się do Ziemi Świętej. Jednym z nich jest naiwny młodzian Gaston de Baideaux, który uczestniczy w krucjacie nie dla sławy, bogactwa i przygód, ale taką dostał pokutę. To, co zobaczy w Ziemi Świętej, wstrząśnie nim. Nie ma tam bowiem aniołów, kwitną za to rozpusta, sodomia, chciwość i intrygi.    

Brak komentarzy