Muzyka polska – plusy i minus roku 2008
Prezentujemy nasz Salonowy (nie mylić z salomonowym) ranking najlepszych płyt, jakie ukazały się w roku 2008. I żeby nie było wątpliwości, podkreślmy, że jest to ranking całkowicie subiektywny. Dzisiaj muzyka polska.
Plusy
1. Lao Che, „Gospel” – oryginalność, przewrotność, śmiałość, odwaga, poczucie humoru, duża klasa – to wszystko przychodzi nam do głowy, po wysłuchaniu płyty „Gospel” zespołu z Płocka. Najlepszej płyty roku.
2. Maria Peszek, „Maria Awaria” – wszystko, co powyżej, możemy powtórzyć przy albumie Marii Peszek. Dodatkowy plus to teksty, na poziom których Salon zawsze jest wyczulony, tutaj erotyczne i dowcipne.
3. Nosowska, „Osiecka” – ile jeszcze razy można słuchać piosenek Agnieszki Osieckiej? Wiele razy, bo po pierwsze, to Osiecka, a po drugie – śpiewa Katarzyna Nosowska, najlepsza polska wokalistka, co tym albumem potwierdza.
4. Kazik, „Silny Kazik Pod Wezwaniem” – Kazik miał trudniej niż Nosowska, piosenki Silnej Grupy nigdy nie były tak popularne jak utwory Osieckiej. Lecz Kazik nie zepsuł, a nawet poprawił, wyszła udana płyta, więc teraz może odpoczywać w domu na wyspie albo gdzie indziej.
5. Maciej Maleńczuk, „Psychodancing” – Maleńczuk, podobnie jak Nosowska i Kazik, też sięgnął do repertuaru innych (lecz w mniejszym wymiarze), dołożył trochę własnych rzeczy i urządził nam dancing z fasonem.
6. Pustki, „Koniec kryzysu” – oby tytuł tej płyty spełnił się jak najszybciej. A Pustki z Ostrówka od dziesięciu lat grają swoje, zawsze inaczej i jak zwykle intrygują.
7. Czesław Śpiewa, „Debiut” – rodak znikąd, a dokładniej z Danii, wdarł się przebojem na polski rynek, wzbudził mieszane uczucia, ale tych pozytywnych było więcej.
8. Maryla Rodowicz, „Jest cudnie” – Pani Maryla, przy wsparciu Smolika, nagrała naprawdę dobrą płytę.
9. Ania Dąbrowska, „W spodniach czy w sukience?” – Ania z powodzeniem pokazuje, że muzyka pop nie musi trącić banałem i szmirą.
10. Coma, „Hipertrofia” – prawdziwa to zagadka, skąd popularność łódzkiego zespołu, przy ocieraniu się o metal-polo i – powiedzmy szczerze – pompatycznych, pretensjonalnych i udających głęboką poezję tekstach. Ile byśmy jednak nie psioczyli, musimy przyznać, że w zestawieniu z takim Feelem Coma to jednak świetna kapela.
Minus
Strachy na Lachy, „Zakazane piosenki” – dla nas to bolesne, że Strachy dostają minusa, gdyż po znakomitych płytach „Piła tango” i „Autor” teraz spodziewaliśmy się dużo więcej. Wolelibyśmy, aby Grabaż wrócił do swojej twórczości, ewentualnie takich mistrzów, jak Kaczmarski, a nie bawił w upoetycznianie mało znanych rockowych staroci.

