Miłosna rewolucja

Nowy studyjny album Lenny’ego Kravitza

Cztery lata po wydaniu płyty „Baptism” (2004) Lenny Kravitz spełnił wreszcie oczekiwania swoich fanów i nagrał swój ósmy studyjny album, będący zaproszeniem do „miłosnej rewolucji” – „It Is Time For A Love Revolution”.

Słowo „rewolucja” ma jednak w tym przypadku szerszy wymiar niż tylko obyczajowy. Po pierwsze, Kravitz nagrał płytę praktycznie sam, grając na wszystkich instrumentach, sam też skomponował i napisał słowa do wszystkich piosenek, po drugie – w tekstach są wyraźne aluzje polityczne, łącznie z krytyką wojny w Iraku, po trzecie – w warstwie muzycznej Kravitz co prawda nie odkrywa nowych rzeczy, ale jest to chwilami tak bardzo rockowa i rockandrollowa płyta (przywołująca dokonania najlepszych wykonawców z końca lat 60. ubiegłego wieku), że aż rewolucyjna. A pojawiające się tu i ówdzie soul, funk i jazz tylko potęgują ogień, jaki emanuje z tej muzyki.

Lenny Kravitz skłonność do oryginalności ma we krwi. Urodził się w 1964 roku w Nowym Jorku i jest synem Sy Kravitza, żydowskiego producenta telewizyjnego rosyjskiego pochodzenia, i Roxie Rocker, aktorki z wysp Bahama. Jako dziecko miał możliwość bywania na koncertach największych muzycznych tuzów: Milesa Davisa, Duke’a Ellingtona, Jamesa Browna, Elli Fitzgerald. Gdy miał 10 lat przeniósł się wraz z rodzicami do Los Angeles i został zaangażowany do cenionego chóru The California Boys Choir. Rola chórzysty nie była jednak jego marzeniem. Pięć lat później porzucił ekskluzywne życie z rodzicami i zamieszkał w samochodzie, by poczuć wolność i niezależność. W szkole średniej zaprzyjaźnił się ze Slashem, późniejszym gitarzystą Guns N’ Roses, a połączyło ich uwielbienie do geniusza gitary Jimie’ego Hendriksa. Jeszcze przed płytowym debiutem, mając 23 lata, Lenny poślubił Lisę Bonet, aktorkę występująca w programie „The Cosby Show”, w której zakochany był bez pamięci. Lisa urodziła mu córeczkę Zoe.

Po kilku próbach zakończonych odrzuceniem jego nagrań przez wytwórnie płytowe, udało mu się, z finansową pomocą ojca, wydać w 1989 roku album „Let Love Rule”, odświeżający rock and rolla. Płytę i debiut Lenny’ego uznano za wydarzenie, choć niektórzy zarzucali artyście, że uległ wpływowi Hendriksa.

Sukces debiutanckiej płyty został ugruntowany piosenką „Justify My Love”, którą Kravitz napisał specjalnie dla Madonny. W tym czasie głośno mówiono, że Lenny’ego i Madonnę łączy coś więcej niż tylko praca, to samo zresztą odnosiło się do francuskiej piosenkarki i aktorki Vanessy Paradis. Choć muzyk dementował plotki, jego małżeństwo z Lisa sypało się i w końcu doszło do rozwodu. Drugi krążek Kravitza „Mama Said”, na której zagrał także Slash, jest w dużej mierze poświęcony utraconej miłości do Lisy. Kolejna płyta „Are You Gonna Go My Way”, z tytułową przebojową kompozycją, była połączeniem mocnego rocka, soulu, reggae i rythm & bluesa. Z kolei „Circus” był po raz kolejny ukłonem w stronę Hendriksa, a także Led Zeppelin.

W 1998 roku Lenny zmienił swój image – obciął dredy, bez których trudno go sobie było wyobrazić. Muzycznie też dokonał przewrotu: na jego płycie zatytułowanej „5” można m.in. usłyszeć hip-hop, pop i …dyskotekowe rytmy lat 70. Kolejnym już w jego karierze powrotem do rock and rolla był album „Lenny” z 2001 roku.

Kravitz, prócz tego, że nagrywał solowe albumy, współpracował również z wieloma cenionymi artystami i zespołami. Wystarczy wymienić Micka Jaggera, Eltona Johna, Mary J. Blige, Sheryl Crowe, Jay-Z i Aerosmith.

Po nieco „słabszej” płycie pt. „Baptism” Lenny Kravitz, dzięki najnowszemu krążkowi, wraca na piedestał. Zresztą, czy można o kimś, kto dwa razy dostawał nagrodę Grammy i sprzedał prawie dwadzieścia milionów płyt, które uzyskiwały status złotych i platynowych, można powiedzieć, że kiedykolwiek z tego piedestału zszedł?

GK

Brak komentarzy