maj 05 2009
Michał Zduniak nie żyje
Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Michała Zduniaka, wybitnego perkusisty jazzowego, świetnego człowieka, którego znaliśmy i ceniliśmy.
Michał został perkusistą, ponieważ w rodzinie nikt nie grał na tym instrumencie. Ojciec był saksofonistą i klarnecistą, starszy brat grał na skrzypcach, gitarze i saksofonie. – Wolałem bębny i była w tym dziecięca przekora – wspominał. Klasę perkusji kończył w średniej szkole muzycznej przy Miodowej w Warszawie. Bo Zduniak był urodzonym warszawiakiem, mieszkał w stolicy trzydzieści lat. Ale zanim ruszył w Polskę, grał z najbardziej cenionymi polskimi jazzmanami, na koncertach i płytach, nawiązał też współpracę z katowickim skrzypkiem Henrykiem Gembalskim. Razem tworzyli duet Labirynt, który niekiedy zmieniał się w trio albo kwartet, uzupełniany przez basistę Krzysztofa Majchrzaka i amerykańskiego saksofonistę Toma Bergerona.
Michał nagrywał też z Włodzimierzem Kiniorskim, Stanisławem Soyką i Andrzejem Chochołem. Współpracował również (wspólnie z Henrykiem Gembalskim) z Teatrem Powszechnym w Radomiu, Teatrem im. Stanisława Jaracza w Łodzi, warszawskim Teatrem Studio, chorzowskim Teatrem Rozrywki i Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach.
Pod koniec lat 80. Michał Zduniak wyjechał z Warszawy do Wrocławia, by grać w formacji The Jazz Trio. We Wrocławiu poznał Ewę, swoją późniejszą żonę, wtedy studentkę grafiki. Potem była Łódź, gdzie Ewa kontynuowała studia, następnie małżonkowie udali się do Kielc. Zabawili tu cztery lata, w tym czasie urodziła im się córka Maria, a Michał pracował, czyli grał, w Domu Środowisk Twórczych – Pałac T. Zielińskiego. Życie w mieście, w bloku, nie odpowiadało im jednak. Wybrali kilka ogłoszeń o sprzedaży domów i ruszyli w objazd po województwie. Jeden z adresów był w Wąchocku i tam już zostali. Michał miał własne studio, gdzie swoje utwory nagrywał m.in. Stanisław Soyka.
Michał przegrał walkę z nowotworem. Zmarł w szpitalu w Starachowicach. Miał 51 lat. .
Grzegorz Kozera

MICHAŁKU BYŁEŚ WIELKI KOCHAMY CIE NA ZAWSZE…LON…
Wielki smutek. Stracilismy świetnego człowieka i wybitnego muzyka. Wąchock składa szacunek….
Jesli go nie znałes to nie załuj bo przyjaciela stracił byś” Dzem” Wielki Człowiek mój przyjaciel lonia Jędrzejów
Wielka szkoda ze tak dobrzy i zdolni ludzie jak Zdun musza odejsc… Wyrazy wspolczucia dla rodziny.
Miałem przyjemność znać i współpracować z Michałem !! był dla mnie jednym z mistrzów !! Mam nadzieje ,że gdzieś TAM !!!? PERKUSJA NA NIEGO CZEKA !!??
Tacy ludzie żyją w sercach tych, którzy kochają tę samą rzczywistość.
Michał!!! Widac tam na górze brak było dobrego bębniarza!!!
Po ludzku mówię nie-tu byłeś potrzebny,ale…
Ewcia!!!Bądż dzielna!!!
Wielki przyjaciel w latach szkolnych w Lic.Zawodowym na Wloscianskiej w Warszawie podczas ktorego zaczal Szkole Muzyczna na Miodowej.Pozniej drogi sie rozeszly.Ja wyjechalem z kraju.Chcialem Go odnalezc lecz nie moglem znalezc kontaktu.W zeszlym roku ogladajac program Szansa na Sukces widzialem Michala razem z Panem Sojka.W tedy liczylem ze jest szansa na odnalezienie sie. Nie zdazylem.Przykro mi i smutno.Przesylam wyrazy wspolczucia Rodzinie.
Mieszkam w Stanach wraz z Zona.W latach szkolnych bylismy z Michalem nierozlacznymi przyjaciolmi,wiele razy przebywajac na Grochowie w mieszkaniu Jego rodzicow,sluchajac jak to mawial „Jego kawalkow”.
ŚWIEĆ PANIE NAD JEGO DUSZĄ !! !! !! !! TO BYŁ WIELKI CZŁOWIEK !! !!! I WCALE NIE PRZEGRAŁ WALKI Z NOWOTWOREM !!! TYLKO WYGRAŁ JEST TERAZ BLISKO PANA !!! ZA TE WSZYSTKIE JEGO CIERPIENIA !!!!