Michael Schneider, „Marilyn, ostatnie seanse” (recenzja)
Od śmierci Marilyn Monroe minęło 46 lat, ale największa z gwiazd Hollywoodu wciąż pobudza wyobraźnię pisarzy i filmowców.
Tym razem o Marilyn pisze w książce „Marilyn, ostatnie seanse” francuski psychoanalityk Michael Schneider, a interesują go m.in. niewyjaśnione do dzisiaj okoliczności śmierci słynnej aktorki. Jego książka to połączenie dokumentu i fikcji, choć sam autor podkreśla, że wszystko, co napisał, jest udokumentowane autentycznymi listami i notatkami, również książkami i filmami. Dużo miejsca poświęca też seansom psychoanalitycznym, w jakich brała udział aktorka. Schneider cytuje taśmy magnetofonowe, które Marilyn nagrywała dla swojego psychoanalityka Ralpha Greensona. W tle opowieści o Monroe mamy Hollywood lat 50. i 60. i pierwszoplanowe wówczas postacie, jak Trumana Capote’a, Clarka Gable’a, Vladimira Nabokova, Yves Montanda. Oczywiście, pojawiają się też bracia Kennedy, z którymi aktorka romansowała, a którym ponoć miało zależeć, by prawdziwa przyczyna jej śmierci nigdy nie została ujawniona. (GK)
-
Justyna

