Mariusz Czubaj, „21:37” (recenzja)
Spod pióra Mariusza Czubaja wyszedł porządny współczesny kryminał. Mroczny, z gęstą akcją i nawiązaniami do polskiej rzeczywistości. A w tytule „21:37” wcale nie chodzi o godzinę śmierci papieża-Polaka.
Jako autor kryminałów Mariusz Czubaj, antropolog kultury, publicysta i wykładowca w warszawskiej Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, zadebiutował na początku 2008 r. Wspólnie z Markiem Krajewski, autorem poczytnych powieści kryminalnych z Breslau w tytule, napisał „Aleję samobójców”. Teraz już samodzielnie wydał książkę.
Akcja „21:37” rozgrywa się w roku 2007. Na terenie Centrum Olimpijskiego w Warszawie zbieracz butelek i puszek znajduje zwłoki dwóch młodych mężczyzn, którymi są dwaj klerycy z seminarium na Żoliborzu. Morderca założył ofiarom na głowy torby foliowe, namalował różową szminką trójkąty, dając tym samym do zrozumienia, że zabici byli gejami, a jakby tego było mało, napisał jeszcze dwie liczby: 21 i 37. Stołeczna policja prosi o pomoc w wyjaśnieniu tej makabrycznej sprawy policjanta z Katowic Rudolfa Heinza („Jak keczup” – mówi Heinz każdemu, komu się przedstawia).
Komisarz Heinz, który przeszedł przeszkolenie w Anglii i Stanach, jest profilerem specjalizującym się w tropieniu seryjnych morderców. Właśnie pracuje nad sprawą morderstw popełnianych na kobietach w Katowicach, a kilka lat wcześniej schwytał Inkwizytora zabijającego z pobudek religijnych. To ostatnie śledztwo zostawiło trwały ślad w psychice i ciele Heinza, sam bowiem ledwo uszedł z życiem.
W Warszawie, mimo osobistych problemów i niełatwej współpracy z miejscowymi policjantami, komisarz konsekwentnie podąża tropem zabójcy kleryków. Wiele wskazuje, że zbrodni dopuścił się ktoś z seminarium albo z seminarium pośrednio związany, np. bardzo bogaty biznesmen…
W tej powieści nie ma całkowicie pozytywnych postaci, każdy ma jakąś skazę. Oczywiście, Heinz przypomina popularnych bohaterów kryminałów, jak choćby Mocka z powieści Krajewskiego, o Chandlerowskim detektywie Marlowe nie wspominając. Jest samotnikiem po przejściach, trochę cynicznym, o specyficznym poczuciu humoru. Ale przecież w kryminałach o takiego wyrazistego bohatera chodzi. Dlatego chętnie przeczytam następną powieść Czubaja, której głównym bohaterem znów będzie Rudolf Heinz. Wydawnictwo W.A.B. zapowiada ją na rok 2010.
I na koniec jedno sprostowanie do książki: film „8 i pół” wyreżyserował Fellini, nie Antonioni.
Grzegorz Kozera
-
Michał
-
ewa
-
Gocha

