Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, „Róże cmentarne”, recenzja
Rok po ukazaniu się „Alei samobójców” mamy kolejny kryminał spółki autorskiej Krajewski/ Czubaj. „Róże cmentarne” (W.A.B.) pozostawiają nas z uczuciem niedosytu albo przesytu – jak kto woli.
Obu panów specjalnie przedstawiać nie trzeba, zwłaszcza Marka Krajewskiego – jednego z najpopularniejszych obecnie polskich pisarzy dzięki cyklowi powieści o Breslau i Eberhardzie Mocku. Z kolei Mariusz Czubaj jest autorem rozgrywającej się współcześnie powieści kryminalnej „21;37”.
„Róże cmentarne” to także współczesny kryminał, w którym powraca nadkomisarz Jarosław Pater, znany czytelnikom z „Alei samobójców”. Zbliżający się do wieku emerytalnego policjant tropi seryjnego mordercę, który najpierw zabija młode dziewczyny w Katowicach, Krakowie i Warszawie, a potem przenosi się do Władysławowa. Na ciałach ofiar znajdowane są charakterystyczne tatuaże – znak rozpoznawczy mordercy – róże i krzyże („róże cmentarne” to w kryminalistyce także określenie plam opadowych, jakie pojawiają się na ciele zmarłego). Pater podejrzewa, że obecne morderstwa mają związek z niewyjaśnionymi przez niego zabójstwami sprzed kilku lat.
Nie mam nic przeciwko duetom pisarskim, choć akurat w tym wypadku wolę, gdy Krajewski i Czubaj piszą książki oddzielnie. Nie wiem, jak autorzy, ale czytelnicy lepiej na tym wychodzą. Nadkomisarz Pater zanadto przypomina mi policjanta Heinza z powieści Czubaja „21;37”. Właściwie to jego brat bliźniak z upodobaniami muzycznymi, samotnością i nieprzystosowalnością do życia. Nie twierdzę, że „Róże cmentarne” to zły kryminał, nieźle się je czyta, ale ustępują „21;37”, o powieściach z Breslau w tytule nie wspominając. I ta pomyłka, która autorom kryminału nie powinna się przytrafić: jedna z ofiar wymiennie nazywa się Anna Sereda i Agnieszka Sereda, przy czym za każdym razem chodzi o tę samą osobę. Panowie autorzy, czy leci z wami pilot?
Grzegorz Kozera
Książka jest też dostępna jako e-book w formacie epub.

