Marek Krajewski, „Dżuma w Breslau”, recenzja
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że Marek Krajewski wydaną w ubiegłym roku powieścią „Festung Bresalu” zakończył cykl z kryminałów z policjantem Eberhardem Mockiem w roli głównej, zresztą sam autor nie zapowiadał kontynuacji. A tu proszę, sukces czytelniczy i wydawniczy czterech części sprawił, że Mock wrócił raz jeszcze ku uciesze miłośników dobrego kryminału.
W piątej części, która rozgrywa się we Wrocławiu lat 20. ubiegłego wieku, Eberhard Mock jest jeszcze nadwachmistrzem i próbuje rozwiązać zagadkę zabójstwa dwóch prostytutek, którym morderca wybił przednie zęby. Krajewski ponownie wprowadza nas i swego bohatera w dwuznaczne moralnie środowisko, znów pojawiają się tajemnicze sekty i bractwa, po raz kolejny wędrujemy ulicami przedwojennego Wrocławia. Niby to już wszystko znamy, ale przecież „Dżuma Breslau” nie jest komercyjną chałturą; to kolejna świetna powieść Krajewskiego, której także bez trudu można wróżyć duży sukces. (GK)
Książka dostępna jest także jako e-book w formacie epub.

