paź 05 2009
Kult, „Hurra!”, recenzja
Najnowsza płyta Kultu „Hurra!” spodobała nam się już po pierwszym słuchaniu, a z każdym następnym utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że to album udany. Mówimy o muzyce, bo z tekstami jest gorzej. Ale i tak – na razie – „Hurra!” (S.P. Records) jest dla nas numerem 1 polskiej muzyki w roku 2009.
Na czternastym albumie, nagranym po czteroletniej przerwie, Kazik Staszewski i jego koledzy z zespołu przywołali to, co najlepsze w ich dyskografii, zwłaszcza z płyt „Spokojnie”, „Tata Kazika” i „Muj wydawca”. Muzycznie to płyta urozmaicona, pełna cytatów i nawiązań do innych artystów, od Johnny’ego Casha, The Clash do Grześkowiaka i Grzesiuka. Świetnie brzmią organy, przypominając stare kultowe czasy, a waltornię Krzysztofa Banasika, który odszedł z zespołu, z powodzeniem zastępują puzon Jarosława Ważnego i trąbka Janusza Zdunka.
Naszymi faworytami na „Hurra!” są „Karinga” (rewelacja), „Amnezja”, „Marysia”, „To nie jest kraj moich snów”. No i mamy słabość do „Chcemy trzymać w garści świat”.
Jeśli zaś chodzi o teksty, a na nie zawsze zwracamy uwagę, Kazik nie jest w najwyższej formie. Częste, za częste powtórzenia praktycznie w każdym utworze służą tekstowemu watowaniu piosenek. Przede wszystkim jednak lider Kultu, tak jakby zmęczony dyżurną rolą przewrotnego moralizatora, z mniejszym przekonaniem wypowiada się w kwestiach dotyczących polityki, religii czy w ogóle społeczeństwa, uciekając niekiedy w banał. Piszemy o tym, gdyż od Kazika Staszewskiego, syna Stanisława, literacko wymagać należy więcej.
Ale też, musimy to przyznać, Kazik nawet w słabszej formie bije na głowę domorosłych tekściarzy płci obojga, których słowne wytwory słyszymy w większości polskich piosenek.
GK


„Ale i tak – na razie – „Hurra!” (S.P. Records) jest dla nas numerem 1 polskiej muzyki w roku 2009.”
żenujący komentarz po którym uznałem, że nie warto czytać recenzji. „Recenzentowi”, który tak napisał współczuje ograniczenia nie tylko horyzontów. Jakim trzeba być ignorantem, żeby twierdzić, że Hurra! jest lepsza od chociażby tegorocznych:
- Hatifnats
- Sensorry
- Woody Alien
- Black Tapes
- The Spouds
- Bruno Schulz
- George Dorn Screams
Szkoda, że zarówno „Recenzent” jak i większość ludzi, nigdy nawet nie usłyszy o tych płytach…
Nową płytę Kultu kupiłem, przesłuchałem kilkanaście razy, jest przeciętna, ale to krok w przód po hiszpańskiej beznadziei…
Nie czepiaj sie recenzenta.
Recenzje sa pisane jezykiem dyplomatycznym. Po przetlumaczeniu na polski recenzent wyraza podobna opinie do Twojej.
Co innego pisać językiem dyplomatycznym, a co innego ” Hurra! jest dla nas numerem 1 polskiej muzyki w roku 2009″. Nie widzisz różnicy?
do Ethay:
Ciekawe, że wymieniłeś siedem pozycji, które wg Ciebie, są pozycjami ciekawszymi niż „Hurra!” w kategorii „polska muzyka w roku 2009″, a żadna z tych pozycji nie jest w języku polskim… Samo to jest trochę żenujące.