Juang Chang i Jon Halliday, „Mao” (recenzja)

Chińsko-angielskiemu małżeństwu dwanaście laty zajęło zbieranie materiałów i pisanie książki poświęconej Mao Zedongowi – komunistycznemu cesarzowi Chin, którego zbrodnie porównywane są z potwornościami dokonanymi przez Hitlera i Stalina.

Juang Chang uważa nawet, że Mao ma na sumieniu więcej zbrodni niż obaj krwawi dyktatorzy razem wzięci. Autorzy, żeby napisać swoją obszerną prace, odbyli setki rozmów z ludźmi, którzy służyli Mao i którzy boją się go do dzisiaj, mimo że tyran już dawno nie żyje (za rzuceniem jajkiem w portret Mao można w Chinach dostać dożywocie), przeszukali też archiwa, w tym rosyjskie. Twierdzą również, że Mao mógł rządzić przez długie lata tylko dzięki  Stalinowi, który nie pozwolił kierownictwu chińskiej partii komunistycznej na odsunięcie go. Jako zbrodniarz Mao był nieodrodnym uczniem Stalina; likwidując swoich prawdziwych czy urojonych przeciwników niszczył przy okazji ich rodziny, nie wspominając o tym, że wlasny naród doprowadził do nędzy. (GK)     

Brak komentarzy