Jean-Christophe Rufin, „Zapach Adama” (recenzja)

Zagraniczni pisarze nieczęsto umieszczają akcję swych powieści w Polsce, więc choćby dlatego warto się pochylić nad książką francuskiego autora Jean-Christophe’a Rufina „Zapach Adama”. Ale nie jest to jedyny powód.

 

„Zapach Adama” jest porządnie skrojoną powieścią sensacyjno-kryminalną, według najlepszych amerykańskich wzorów, choć napisał ją przecież Francuz. Historia rozpoczyna się od zdarzenia we Wrocławiu, gdzie w roku 2005 do laboratorium, w którym prowadzone są doświadczenia na zwierzętach, włamuje się młoda Francuzka Juliette. Dziewczyna wypuszcza z klatek zwierzęta, wypisuje na ścianie hasła w ich obronie, ale zabiera także jedną fiolkę z czerwoną etykietą.

 

Wkrótce okaże się, że włamania dokonała nie ze współczucia dla czworonogów, lecz właśnie dla tej fiolki, zawierającej niebezpieczne bakterie. Sprawa jest na tyle poważna, że zajmuje się nią wywiad amerykański. Mówiąc dokładniej – Paul Matisse, lekarz i były agent CIA, który po latach wraca do służby, tyle że nie do CIA, a do prywatnej agencji wywiadowczej (jak widać, są takie w Stanach). Do współpracy dobiera sobie Kerry, swoją byłą kochankę i byłą agentkę, która założyła rodzinę, ale teraz zgadza się znów pracować z Paulem.

 

Wprawdzie Paul przyjeżdża jeszcze do Wrocławia, ale to miasto jest tylko punktem wyjścia, potem akcja powieści przenosi się w inne rejony świata: do Stanów Zjednoczonych, Londynu, Paryża, RPA, Brazylii, a nawet Wysp Zielonego Przylądka. „Zapach Adama” to przestroga przed ekoterroryzmem i skrajnymi, radykalnymi ruchami ekologicznymi, które – według autora – mogą być równie groźne i szalone jak terroryści Bin Ladena.

 

Sam Jean-Christophe Rufin (ur. 1952) to intrygujący człowiek. Z wykształcenia lekarz, jest również działaczem organizacji humanitarnych i współzakładał „Lekarzy bez granic”, pracował w Bośni, Kosowie i Somalii, a w ubiegłym roku został ambasadorem Francji w Senegalu. Przed kilkunastu laty zaczął pisać książki – i to z dobrym skutkiem. Dwa razy był laureatem najważniejszego francuskiego wyróżnienia literackiego, Nagrody Goncourtów.

Grzegorz Kozera

Jeden komentarz

  • Alan

    Kupiłem tę książkę wczoraj. Mam zamiar dzisiaj ją zacząć czytać. Powiedzcie mi, czy dobrze się ją czyta? ;d