Jacek Piekara, „Charakternik”, recenzja

Pisane współcześnie powieści historyczne, osadzone w realiach XVII-wiecznej Polski i doprawione fantastyką były do niedawna niepodzielną domeną Jacka Komudy. Powieść „Charakternik”, która ukazała się nakładem Fabryki Słów, przełamuje monopol Komudy. Pokazuje, że równie dobrze z obrazowaniem sarmackiego świata radzi sobie Jacek Piekara.

 

 

Piekara – nie tylko pisarz, ale także twórca i redaktor naczelny „Fantastyki” – od lat ma ugruntowaną pozycję na rynku literatury fantastycznej. Jest uznawany za jednego z najlepszych twórców tego nurtu, a zarazem jednego z bardziej kontrowersyjnych. Nie unika bowiem mocnych, sugestywnych opisów, a obrazoburcze sceny, opinie czy wywody można bez trudu znaleźć w większości jego utworów. Nie inaczej jest w przypadku „Charakternika” – mamy tu i brutalne morderstwa czy tortury i kontrowersyjną ocenę religii chrześcijańskiej. Nietypowa dla Piekary jest tylko sceneria – akcja książki rozgrywa się w realiach Rzeczpospolitej XVII wieku. Opisywane miejsce i postaci, a przede wszystkim język, jakim posługują się bohaterowie – wszystko to zostało bardzo mocno osadzone w wiedzy historycznej, dotyczącej tamtych czasów.

 

Warunkowana historią jest zresztą cała narracja. „Charakternik” to swego rodzaju powieść drogi, bo XVII-wieczny szlachcic głównie podróżował: odwiedzał krewniaków i przyjaciół, przemieszczał się od majątku do majątku. Czytelnik „Charakternika” już od pierwszych stron wyrusza więc w podróż z panami Żytowieckim, Myszkowskim i Szczurowickim, razem z nimi odwiedza karczmy i majątki ziemskie, miasta i wsie. Zarówno wędrówka, jak i sarmacka kompania kryją w sobie niejedną tajemnicę. A zaskakujący finał podróży nie wyjaśni ich wszystkich…

 

Możliwe więc, że charakternik Myszkowski powróci w kolejnej książce. Co z pewnością ucieszy nie tylko miłośników sarmackich historii, ale wszystkich czytelników ceniących sobie literaturę popularną na dobrym poziomie.

Dariusz Materek

Brak komentarzy