Harold Pinter nie żyje
W Wigilię w wieku 78 lat zmarł Harold Pinter – angielski dramaturg, scenarzysta filmowy i aktor, który w roku 2005 otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Przyczyną śmierci Pintera był nowotwór wątroby.
Harold Pinter urodził się 10 października w 1930 roku w Londynie w rodzinie żydowskiego krawca. Przez dwa lata kształcił się w Royal Academy of Dramatic, potem związał się z trupą teatralną. Był też aktorem w BBC Radio.
Zaczynał jako poeta na początku lat 50., a jako dramaturg debiutował w 1957 roku jednoaktówką „Pokój”, wystawioną w uniwersyteckim teatrze w Bristolu. Najbardziej znane jego sztuki to: „Urodziny Stanleya”, „Dozorca”, „Kochanek”, „Światło księżyca”. Był autorem scenariuszy oryginalnych do m.in. filmów Josepha Loseya „Służący” i „Wypadek”. Dla potrzeb kina adaptował także cudze utwory: „Posłańca” Hartleya, „Kochanicę Francuza” Fowlesa i „Proces” Kafki. Często pojawiał się też na ekranie, zwykle w niewielkich rolach. Grał m.in. w „Służącym” i „Wypadku”, a w ostatnich latach w „Mansfield Park”, „Krawcu z Panamy” i „Rogue Male – Misja zabić Hitlera”.
Lewicowy pacyfista
Kiedy w 2005 roku Pinter otrzymał Nagrodę Nobla, dla niektórych krytyków była to decyzja polityczna. A to dlatego, że 75-letni Anglik zabierał publicznie głos w sprawach społecznych i politycznych, wypowiadając się z pozycji lewicowych i pacyfistycznych. Jak sam mówił, bardzo osobiście traktował konflikty, przemoc i tortury, do jakich dochodzi w świecie. W politykę zaangażował się w 1949 roku – odmówił pójścia do wojska. Protestował w 1973 roku przeciw obaleniu prezydenta Chile Salvadora Allende, potem krytykował Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, występował w obronie Kurdów prześladowanych w Turcji, był przeciwko interwencji NATO w Kosowie, Amerykanów w Afganistanie i Iraku. George’a Busha i Tony’ego Blaira bez ogródek nazywał zbrodniarzami wojennymi, a dla odmiany bronił Slobodana Miloszevica, ponieważ – jak to ujął – sądzili go zwycięzcy, którzy opłacili proces.
To wszystko jednak, łącznie z kontrowersyjnymi wypowiedziami o Miloszevicu, w niczym nie zmienia faktu, że Harold Pinter był pisarzem wybitnym.
Zamknięte pokoje
W uzasadnieniu swojej decyzji o nagrodzeniu Anglika Noblem szwedzcy akademicy napisali, że jego sztuki „odkrywają przepaść pod codzienną gadaniną i wyważają drzwi do dołujących zamkniętych pokoi”. Żeby lepiej wyjaśnić to, co szacowne gremium chciało w ten sposób powiedzieć, najlepiej przywołać niewielką, ściskającą za gardło sztukę Harolda Pintera z 1996 roku pt. „Z prochu powstałeś”. Na kilkudziesięciu stronach maszynopisu zawiera się istota Pinterowskiej dramaturgii.
W domku na wsi rozmawiają mężczyzna i kobieta, o których wiemy tylko tyle, że mają po czterdzieści lat i być może są małżeństwem. Mężczyzna wypytuje kobietę o jej przeszłość, jak sam twierdzi, musi ją pytać, ponieważ „błąka się w ciemnościach i trzeba mu światła”. Kobieta odpowiada niejasno i wymijająco, wspomina innego mężczyźnie, który prawdopodobnie był jej kochankiem, mówi o jakiejś agencji podróży, fabryce, w której pracowała i gdzie wszyscy musieli zdejmować czapki, gdy szedł jej kochanek, mówi wreszcie o zawiniątku, które trzymała stojąc w kolejce do pociągu. Chociaż Pinter nie nazywa rzeczy po imieniu, z dialogu bohaterów wyłania się straszna prawda: kobieta była więziona w obozie koncentracyjnym, nazistowskim albo południowoamerykańskim, tam straciła dziecko, a żeby przeżyć, związała się z oprawcą. Autor nie usprawiedliwia i nie oskarża swoich bohaterów, pokazuje natomiast, jak wpłynęły na nich traumatyczne przeżycia. I to są „dołujące zamknięte pokoje”, o których pisali szwedzcy akademicy.
Odkryć tajemnicę
Ludzie teatru i krytycy są zgodni, że sztuki angielskiego dramaturga, zaliczanego do twórców teatru absurdu, są świetnie napisane, mają błyskotliwe dialogi, oddające niedoskonałość codziennego, potocznego języka. Inna sprawa, że Pinter jako aktor obdarzony był doskonałym wyczuciem sceny i słuchem scenicznym, nie mówiąc już o tym, że był również poetą. Zarazem jego dramaty, a także scenariusze filmowe noszą w sobie tajemnicę, która każe odbiorcy przynajmniej spróbować poznać to, co się kryje za słowami. I za ciszą, milczeniem. Dla brytyjskiego dramaturga teatr był nieustannym odkrywaniem świata, człowieka, społeczeństwa. To zaś, co zostało odkryte, musi być zanalizowane i pokazane. Teatr, powiadał Pinter, nadaje się do tego najlepiej.
A poza tym wszystkim warto zauważyć, że dramaturg Harold Pinter był równocześnie pierwszym w historii aktorem filmowym, który otrzymał Nagrodę Nobla.
Grzegorz Kozera

