Geniusze z Londynu
The Police – reaktywacja
Wiadomość była sensacyjna: legendarna grupa The Police ma wystąpić w oryginalnym składzie podczas rozdania nagród muzycznych Grammy. Nie wszyscy w to wierzyli, ale faktycznie w lutym Policjanci zagrali podczas 49. ceremonii wręczenia Grammy. I zaraz potem ogłosili, że wspólnie wybierają się w długą trasę koncertową.
Legendarne trio zagra najpierw 28 maja w Vancouver, później zaś ruszy na podbój Ameryki, od Seattle, Denver aż po Nowy Jork. Po wakacjach będzie występować w Europie. W dalszej kolejności tournee obejmie Meksyk, Amerykę Łacińską, Japonię, Australię Nową Zelandię i znowu Amerykę Północną. Prawie cały świat. Bo cały świat zna przecież grupę The Police.
Zaczęło się w Londynie
Historia zespołu zaczęła się 9 stycznia 1977 roku od spotkania w Londynie basisty i wokalisty Stinga z perkusistą Stewartem Copelandem. Ten drugi słyszał o pierwszym, że jest utalentowanym basistą i koniecznie chciał z nim grać w jednym zespole. Pierwsze próby odbyły się już 12 stycznia, w mieszkaniu Copelanda, a miesiąc później panowie za pożyczone pieniądze nagrali debiutanckiego singla „Fall Out”. Towarzyszył im gitarzysta Henri Padovani, którego umiejętności Sting oceniał jednak jako marne.
Generalnie początki były złe. Koncertując z zapomnianą dzisiaj wokalistką Cherry Vanilli zespół zarabiał grosze i Sting myślał nawet o powrocie do rodzinnego Newcastle, gdzie za występy w klubach jazzowych dostawałby większe honorarium. Stewart jednak przekonał kolegę, żeby pozostał i dzięki temu Stinga nie ominęła wielka kariera. Wkrótce do The Police dołączył doświadczony gitarzysta Andy Summers. Jako kwartet grupa wystąpiła tylko dwa razy, bo wkrótce odszedł Padovani, nie mogąc pogodzić się z tym, że Summers gra lepiej od niego.
„Roxanne” nr 1
Policjanci nadal koncertowali, wstępowali dla zarobku w reklamówkach i coraz częściej myśleli o nagraniu debiutanckiego albumu. Przygotowaniami miał się zająć menedżer Lawernce Impey, ale gdy trio wróciło z trasy koncertowej okazało się, że nic nie zostało załatwione. Nowym menedżerem został brat Stewarta, Miles Copeland. Mniej więcej w tym czasie Sting napisał spokojną i melancholijną piosenkę, która mu się zresztą nie podobała i nie zamierzał jej umieszczać na płycie. Nosiła tytuł „Roxanne” i opowiadała o francuskiej prostytutce. Utwór spodobał się natomiast Milesowi, który zrozumiał, że jest to strzał w dziesiątkę i zespół ma szansę poważnie zaistnieć. Tak też się stało w istocie. Chociaż nie wszystkie rozgłośnie zdecydowały się wyemitować „Roxanne” (np. BBC uznało ją za obsceniczną), to i tak piosenka zrobiła furorę – zachwycili się nią m.in. Mick Jagger i Rod Stewart. Policjanci wyjechali do Stanów promować swój singiel, a po powrocie wydali w listopadzie 1978 roku swój debiutancki longplay „Outlandos d’Amour”, na którym oprócz „Roxanne” znalazł inny przebój „Can’t Stand Losing You”. Kolejne lata przynosiły kolejne płyty i na każdej znajdowały się piosenki z pierwszych miejsc list przebojów: „Message In A Bottle”, „Walking On The Moon”, „Don’t Stand So Close To Me”, „De Do Do, De Do Do” czy „Every Breath You Take”.
Osobno i razem
Wszystko szło znakomicie, zespół koncertował na całym świecie, zdobywał uznanie i nowe nagrody – aż do 1983 roku, gdy ukazał się piąty album „Synchronicity”. Jak się okazało, była to ostatnia wspólnie nagrana płyta przez Policjantów; wydany w 1986 zestaw singli był już tylko sygnowany nazwą The Police. Sting uważał, że The Police to tylko on, muzycy nie mogli już na siebie patrzeć i rozstali się. Później występowali razem sporadycznie i bardzo okazjonalnie (np. na ślubie Stinga w 1992 roku), ale o reaktywowaniu zespołu w żadnym razie nie było mowy. Do tego roku.
Dlaczego Policjanci po dwudziestu trzech latach zdecydowali się na powrót? Przecież nie dla pieniędzy, bo tych – zwłaszcza Sting – mają pod dostatkiem. Również nie dla sławy, gdyż w końcu ich grupa już dawno zapewniła sobie poczesne miejsce w historii rocka. Odpowiedź nasuwa się więc jedna: z nudów. I pewnie jeszcze dla przyjemności; te tysiące wiwatujących fanów na koncercie robi wrażenie na każdym artyście, nawet jeśli się do tego nie przyznaje…
GK
- „Fallout/Nothing Achieving/Dead End Job” (singiel) – 1977
- „Outlandos d’Amour” – 1978
- „Regatta de Blanc” – 1979
- „Zenyatta Mondatta” – 1980
- „Ghost in the Machine” – 1981
- „Synchronicity” – 1983
- „Every Breath You Take: the Singles” – 1986
- „Message in a Box: The Complete Recording” – 1993
- „Live” – 1995
- „The Very Best Of Sting & The Police” – 1997
- „Greatest Hits” – 1998

