Dieter Schenk, „Hans Frank”, recenzja

Biografia „małego Hitlera”, czyli generalnego gubernatora Hansa Franka, pióra Dietera Schenka to rzetelna i wnikliwa praca ukazująca nam z bliska potwora w ludzkiej skórze.

 

 

Jak zauważa w przedmowie profesor Witold Kulesza, książka „Hans Frank. Biografia generalnego gubernatora” (wyd. Znak), powinna być odbierana przez czytelników jako tom akt w procesie przed norymberskim trybunałem, gdzie Frank był sądzony i skazany na śmierć za swoje zbrodnie. Oczywiście, jak każdy hitlerowski zbrodniarz, nie poczuwał się do winy, bo osobiście nikogo nie zabił, a określenie „morderca zza biurka” w jego pojęciu w ogóle nie istniało.

 

Schenk, z wykształcenia prawnik (przez wiele lat był dyrektorem niemieckiej policji kryminalnej), szczególnie interesuje się prawniczym aspektem kariery Franka. Generalny gubernator, który zrobił doktorat z prawa, uważał, że przepisy prawne muszą być podporządkowane interesom hitlerowskiego państwa. Sam zresztą prawo stanowił na terenie Generalnego Gubernatorstwa: umożliwiło to wymordowanie milionów Polaków i Żydów, a także grabież polskiego majątku narodowego i dzieł sztuki.

 

Do historii przeszła wypowiedź Franka, obrazująca skalę eksterminacji: „W Pradze na przykład rozlepiono wielkie czerwone plakaty, które obwieszczały, że oto dzisiaj zostało rozstrzelanych siedmiu Czechów. Pomyślałem sobie: gdybym chciał wywiesić jeden plakat zawiadamiający o każdych siedmiu rozstrzelanych Polakach, to lasów całej Polski nie wystarczyłoby na ich wydrukowanie”.              

 

Napisana przez Schenka biografia pokazuje nam Franka z jednej strony jako wykształconego konesera sztuki, z drugiej jako cynicznego, bezwzględnego i bezdusznego hipokrytę, który jest gotów do największych podłości i okrucieństw, by osiągnąć swój cel i zaspokoić żądzę władzy. Mieszkając na Wawelu, czuł się jak król Polski, któremu wszystko wolno i wszystko się należy.    

 

Takich Niemców jak Frank było znacznie więcej, choć tylko nieliczni mieli podobną swobodę działania – gubernator podlegał bezpośrednio Hitlerowi, nikomu innemu nie musiał się tłumaczyć. Był też jednym z niewielu zbrodniarzy hitlerowskich, który nie uniknął kary – po wojnie został powieszony.  

 

Znakomita książka Dietera Schenka ujawnia mechanizmy, które doprowadziły Franka do władzy, odsłania także psychikę zbrodniarza. Nie pozwala jednak zrozumieć, dlaczego robił to, co robił. Bo zrozumieć ludzi pokroju Franka ani tym bardziej ich usprawiedliwić przecież się nie da.

Grzegorz Kozera

Brak komentarzy