Dido jak sprzed lat (recenzja „Safe Trip Home”)

Jedenaście piosenek z najnowszej płyty Dido „Safe Trip Home” brzmi bardzo podobnie, ale tym, którzy lubią piosenki brytyjskiej wokalistki, przecież zupełnie to nie przeszkadza.

 

Dido nie zaskoczyła swoich fanów, którzy od pięciu lat czekali na jej trzeci album. Utwory z „Safe Trip Home” przypominają te z poprzednich płyt, „No Angel” i „Life For Rent”: są spokojne, łagodne i oczywiście melancholijne. A milionom słuchaczy na całym świecie taka właśnie muzyka się podoba. Rewolucja w wykonaniu Dido byłaby wręcz niewskazana.

 

Swym ciepłym głosem Dido niezmiennie śpiewa o miłości, tęsknocie, niespełnionych uczuciach. „Now I miss you…/ Now I want you…/ But I can’t have you…/ Even when your here…” – słyszymy w piosence „Quiet Times”. Ludziom to się podoba, bo wielu z nich mogłoby powiedzieć to samo. I może nie znajdziemy tutaj przebojów na miarę „Here With Me”, „Hunter”, „I’m No Angel”, „White Flag” czy „Life For Rent”, ale są utwory, które wyróżniają się spośród pozostałych: „Don’t Believe In Love”, „Look No Future” czy wspomniany już „Quiet Times”.

 

A im częściej się słucha „Safe Trip Home”, tym bardziej się ta płyta podoba. Na długie jesienno-zimowe wieczory nie ma lepszej muzyki.

Jeden komentarz

  • Croc

    „Look no future”? Chyba dostaliście do recenzji nie tę płytę. Piosenki, które wyróżniliście, są moim zdaniem dosłownie najmniej fantastyczne na tej fantastycznej płycie. Najwspanialsze są (wg kolejności pojawiania się na krążku): Never want to say it’s love (#3), Grafton Street (#4), Let’s do the things we normally do (#9) oraz Northern Skies (#11). Ale wszystkie utwory trzymają poziom i nie zgadzam się z wami, że brzmią podobnie. Ja jakoś już po pierwszym przesłuchaniu potrafiłem zidentyfikować większość utworów. A teraz, po piątym przesłuchaniu, znam je na pamięć.