Denise Mina, „Pole krwi” (recenzja)
Jest rok 1981. W Glasgow zostaje porwany i zamordowany mały chłopiec Brian. Podejrzenie o popełnienie tej zbrodni pada na dwóch nastolatków, którzy zostają aresztowani. Jeden z zatrzymanych należy do rodziny narzeczonego Paddy Meehan, pulchnej osiemnastolatki, która jest gońcem w gazecie „Scottish Daily News”. Dziewczyna postanawia zabawić się w dziennikarza i na własną rękę poprowadzić śledztwo, gdyż wątpi, że to dwaj chłopcy są sprawcami porwania i morderstwa. Nie bez znaczenia jest, że w powieści pojawia się także postać człowieka, który odsiaduje wyrok za zbrodnię popełnioną przed laty. Ów skazany nazywa się identycznie jak główna bohaterka: Paddy Meehan.
„Pole krwi” jest zaliczane do kryminalnego gatunku „tartan noir”, uprawianego przez szkockich pisarzy. Autorka książki, Denise Mina (ur. 1966), jest bowiem Szkotką z Glasgow, specjalizującą się w pisaniu mrocznych kryminałów, ukazujących przy okazji specyfikę szkockiego społeczeństwa, w którym katolicyzm ściera się z protestantyzmem. „Pole krwi”, otwierające cykl powieści z Paddy Meehan, to pierwszy jej utwór przetłumaczony na język polski

