Daniel Greps, „Objawienie”, recenzja

Zwolennicy oniryzmu, a także wszyscy poszukujący ambitniejszej literatury spod znaku fantastyki nie powinni przegapić książki Daniela Grepsa, zatytułowanej „Objawienie”. Naszym zdaniem to jedna z ciekawszych premier literackich tej jesieni.

  

 

„Objawienie” to powieść, której akcja w 90 procentach toczy się w najbardziej niezwykłym i pełnym zagadek miejscu – w głębi ludzkiej psychiki. Główny bohater to Wiktor Kot – samotny, w średnim wieku, po przejściach, bezbarwny, typowy Obywatel Nikt. Jego cały świat to małe, zaniedbane mieszkanie, z widokiem na szare podwórko oraz miasteczko, którego jedynymi atrakcjami są liczne knajpy. Wiktor bezskutecznie próbuje otrząsnąć się po rozstaniu z kobietą. Nie umie jednak odnaleźć w sobie woli życia. Wędrówki po sennym miasteczku, spotkania ze znajomymi nie przynoszą ukojenia, Wiktor coraz mocniej pogrąża się w zagadkowym, somnabulicznym transie. Widzi tajemnicze znaki, trafia w miejsca, które nie powinny istnieć i spotyka coraz bardziej dziwnych ludzi… 

 

W „Objawieniu” możemy znaleźć nawiązania do „Dnia świra” Marka Koterskiego. Wiktora Kota i Adama Miauczyńskiego łączą nie tylko skojarzeniowe nazwiska. Obaj są nauczycielami, neurotykami w średnim wieku, nie mogącymi sobie poradzić w życiu. Różni ich tylko to, że Miauczyński jest groteskowy, a Kot – przerażający. Analogie są jednak bardzo wyraźne. Podobnie jak nawiązania do twórczości Philipa K. Dicka. W „Objawieniu” odnajdziemy zarówno psychodeliczny klimat, jak i typową dla amerykańskiego mistrza SF fascynację solipsyzmem. Ten pogląd filozoficzny głoszący, że cała rzeczywistość jest jedynie zbiorem subiektywnych wrażeń, a wszystko co spotyka człowieka jest tylko częścią jego umysłu, stanowi główną oś konstrukcyjną książki Daniela Grepsa.

 

Powieść Grepsa można potraktować jako przejmujące studium szaleństwa, opowieść o cierpieniach człowieka pogrążającego się w chorobie psychicznej. Greps pokazuje czytelnikowi, że taki stan może być o wiele bardziej przerażający niż najlepszy horror. Przeraża nas i szokuje sugestywnie opisana łatwość przejście normalnego człowieka do „nienormalności”. Przeraża możliwość absolutnego zagubienia we własnej psychice. Dodatkowo wrażenie potęguje umiejętnie zbudowany nastrój – pozornie senny, ale neurotycznie rozedrgany, niespokojny, pełen lęków… „Objawienie” nie jest jednak jedynie typowym horrorem czy powieścią psychologiczną. Zaskakujące zakończenie postawi bowiem przed nami pytania, na które ciężko będzie nam znaleźć dobre odpowiedzi…

Dariusz Materek

Brak komentarzy