Cormac McCarthy, Droga (recenzja)
Książki Cormaca McCarthy’ego nie należą do łatwych i przyjemnych, może dlatego, że jest to pisarz wybitny. Za swoją „Drogę” dostał nagrodę Pulitzera, a inną jego powieść „To nie jest kraj dla starych ludzi” przenieśli na ekran bracia Coen, za co w tym roku dostali Oscara.
Bohaterami „Drogi” są ojciec i syn, którzy wędrują (to częsty motyw u McCarthy’ego) przez świat dotknięty tajemniczą katastrofą, być może nuklearną. To świat, gdzie wszelkie wartości straciły znaczenie, a ocaleni ludzie są dla siebie śmiertelnymi wrogami – kanibalizm nie jest czymś szczególnym. Wyjątkiem jest para głównych bohaterów, ojciec i syn nie zatracili bowiem człowieczeństwa. Co więcej, sami wierzą w to, że choć świat stał się nieludzki, oni pozostali dobrymi ludźmi, dzięki czemu mogą kontynuować swą straszliwą wędrówkę, by dotrzeć tam, gdzie jest cieplej, czyli gdzie są szanse na przeżycie. Poruszająca i przygnębiająca powieść, w której – w odróżnieniu od wcześniejszych utworów McCarthy’ego – pozostaje jednak miejsce na nadzieję.
-
Anna

