cze 16 2009

Cassandra Clare, „Miasto Kości”, recenzja

Opublikowany przez gk o godz. 08:25 w kategorii Literatura, Recenzje

 

Zastanawialiście się kiedyś, jakie tajemnice rodzinne przemilczeli przed Wami rodzice? Dlaczego, gdy mając dwanaście lat zapytaliście o pozwolenie na zrobienie tatuażu, poddali Was praniu mózgu? I dlaczego wszyscy wierzą w skrzaty, ale ich nie widzą, a Wy je widzicie i nie wierzycie? A czy zastanawialiście się, co by było, gdyby nagle wszystkie te pytania znalazły swoje odpowiedzi? Jeśli nie, to przeczytajcie „Miasto Kości” – powieść urodzonej w Teheranie Amerykanki, skrywającej się pod pseudonimem Cassandra Clare.

 

Bohaterką „Miasta Kości” (wyd. MAG), debiutanckiej powieści Clare z 2004 roku, jest nastolatka imieniem Clary. Chciałoby się powiedzieć, że to zupełnie nieszczególna nastolatka, ale przecież dobrze wiemy, iż wszyscy nastolatkowie w jej wieku, są – bez wyjątku – bardzo szczególni, a świat jest tylko niepotrzebnym ograniczeniem. W przypadku Clary świat zaczyna się walić dokładnie w momencie, w którym przestaje być ograniczeniem. Najpierw pojawiają się demony, potem niewidzialni przyjaciele, a jeszcze później znika matka i jej kolega. Potem już było  tylko gorzej i szybciej – nadwerężone przyjaźnie, rany głębsze niż od brzytwy, blokady pamięci, międzywymiarowe portale i mitologie rodem z krainy, która nie ma prawa istnieć. Kilkunastoletnia dziewczyna musi odnaleźć się w zupełnie nowej i nieprzewidywalnej rzeczywistości.

 

Nowe okoliczności obfitowały w obecność wilkołaków, wampirów, magów i niezliczonej ilości niewyjaśnionych tajemnic. Brakowało tylko przycisku „reset” lub poduszki, na której można by się z krzykiem obudzić…

 

Chyba należy się już pogodzić z faktem, że tzw. mroczna tematyka trafia dzisiaj do coraz młodszych czytelników. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, czy to pozytywne, czy negatywne zjawisko. W przypadku „Miasta Kości” dwie sprawy nie ulegają wątpliwości. Pierwsza, to grupa docelowa – książka jest skierowana do młodszych czytelników. Świadczy o tym chociażby wiek głównych bohaterów i mimo wszystko dość łagodna narracja. „Mimo wszystko”, bo jednak czasem nie brak i realistycznych opisów – zwłaszcza przy prezentowaniu walk demonów czy innych ciemnych stworzeń oraz tego, co po takich walkach zostało na pobojowisku.

 

Druga sprawa to fakt, że książka jest bardzo gładką i przyjemną lekturą. Bardzo przyjemnie zbudowany wątek sprawia, że ciągle chce się wiedzieć, co będzie dalej. W skrajnych przypadkach może to oczywiście grozić zarwaną nocą.  

Kamil Świątkowski

5 komentarzy

5 komentarzy to “Cassandra Clare, „Miasto Kości”, recenzja”

  1. SaraR 26 cze 2009 o godz. 19:28

    E tam. Jedyną godną tego miana pogromczynią wampirów jest Anita Blake :]

  2. Caligo 27 lip 2009 o godz. 12:57

    racja, jest bardzo przyjemną lekturą, ale jak dla mnie, czyli kogoś lubiącego mnóstwo wątków pobocznych, zbyt prostą – wszystko, każdy szczegół ma później jakiś skutek, ale tych szczegółów nie jest zbyt wiele. to oczywiście subiektywna ocena, dlatego nie chcę zniechęcać, bo sama zatonęłam w książce na parę dobrych godzin i ciągnęło mnie do niej, choć akcja toczyła się za gładko, nie było też dużych opisów uczuć Clary, co do straty.
    brakowało mi w tej recenzji wspomnienia Nocnych Łowców i Valentine’a, który okazał się… i byłoby po sekrecie, ale ten zły półanioł (tak samo jak wszyscy Nocni Łowcy) jest naprawdę wielkim manipulatorem, a to wszystko by zdobyć Kielich Aniołów jeden przedmiot z Darów Anioła.
    dodam, że podobały mi się komplikacje miłosne, prawie wszyscy pałali do kogoś miłościa nieodwzajemnioną, przynajmniej do czasu.
    wspomnieć muszę jeszcze o humorze, bo Clary i Simon prowadzili ciekawe rozmowy, i Jace też był postacią śmieszną.

  3. Natalia 11 sie 2009 o godz. 08:45

    Niedawno skończyłam czytać Miasto Kości. Książka bardzo mi się podobała , ale niektóre posunięcia bohaterów można było przewidzieć. Muszę przyznać, że minie również wciągnęła książka. Polecam ją czytać nocą bo wtedy robi się odpowiedni nastrój do wydarzeń opisanych w książce. Rozczarowałam się końcówką, spodziewałam się że Jace będzie chłopakiem Clary a tu okazuje się, że jest jej bratem. Mimo tego i tak nie mogę doczekać się drugiego tomu Darów Anioła “Miasto Popiołów” czekam z niecierpliwością do listopada:)

  4. Meg 23 sie 2009 o godz. 11:52

    Mnie również książka się podobała, chociaż była trochę przewidywalna. Jeżeli ktos nie chce czekać na wydanie kolejnej przetłumaczonej części – piszcie do mnie na mangateam@gmail.com – “Miasto popiołów” czeka :)

  5. Paulina 02 paź 2009 o godz. 17:23

    Książka bardzo ciekawa i wciągająca, również byłam troszkę zawiedzona ze Clary i Jace bedą para a okazalo sie ze sa rodzenstwem. Ten szczegol jedynie odepchnal mnie od tej powiesci ale czekam mimo tego do wydania kolejnej czesci ;) ) I oczywiscie polecam ;D

Trackback URI | RSS komentarzy

Napisz komentarz