Cassandra Clare, „Miasto Kości”, recenzja
Zastanawialiście się kiedyś, jakie tajemnice rodzinne przemilczeli przed Wami rodzice? Dlaczego, gdy mając dwanaście lat zapytaliście o pozwolenie na zrobienie tatuażu, poddali Was praniu mózgu? I dlaczego wszyscy wierzą w skrzaty, ale ich nie widzą, a Wy je widzicie i nie wierzycie? A czy zastanawialiście się, co by było, gdyby nagle wszystkie te pytania znalazły swoje odpowiedzi? Jeśli nie, to przeczytajcie „Miasto Kości” – powieść urodzonej w Teheranie Amerykanki, skrywającej się pod pseudonimem Cassandra Clare.
Bohaterką „Miasta Kości” (wyd. MAG), debiutanckiej powieści Clare z 2004 roku, jest nastolatka imieniem Clary. Chciałoby się powiedzieć, że to zupełnie nieszczególna nastolatka, ale przecież dobrze wiemy, iż wszyscy nastolatkowie w jej wieku, są – bez wyjątku – bardzo szczególni, a świat jest tylko niepotrzebnym ograniczeniem. W przypadku Clary świat zaczyna się walić dokładnie w momencie, w którym przestaje być ograniczeniem. Najpierw pojawiają się demony, potem niewidzialni przyjaciele, a jeszcze później znika matka i jej kolega. Potem już było tylko gorzej i szybciej – nadwerężone przyjaźnie, rany głębsze niż od brzytwy, blokady pamięci, międzywymiarowe portale i mitologie rodem z krainy, która nie ma prawa istnieć. Kilkunastoletnia dziewczyna musi odnaleźć się w zupełnie nowej i nieprzewidywalnej rzeczywistości.
Nowe okoliczności obfitowały w obecność wilkołaków, wampirów, magów i niezliczonej ilości niewyjaśnionych tajemnic. Brakowało tylko przycisku „reset” lub poduszki, na której można by się z krzykiem obudzić…
Chyba należy się już pogodzić z faktem, że tzw. mroczna tematyka trafia dzisiaj do coraz młodszych czytelników. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, czy to pozytywne, czy negatywne zjawisko. W przypadku „Miasta Kości” dwie sprawy nie ulegają wątpliwości. Pierwsza, to grupa docelowa – książka jest skierowana do młodszych czytelników. Świadczy o tym chociażby wiek głównych bohaterów i mimo wszystko dość łagodna narracja. „Mimo wszystko”, bo jednak czasem nie brak i realistycznych opisów – zwłaszcza przy prezentowaniu walk demonów czy innych ciemnych stworzeń oraz tego, co po takich walkach zostało na pobojowisku.
Druga sprawa to fakt, że książka jest bardzo gładką i przyjemną lekturą. Bardzo przyjemnie zbudowany wątek sprawia, że ciągle chce się wiedzieć, co będzie dalej. W skrajnych przypadkach może to oczywiście grozić zarwaną nocą.
Kamil Świątkowski
-
SaraR
-
Caligo
-
Natalia
-
Meg
-
Paulina
-
Kasia
-
kaja


