Bob Dylan, „Together Through Life”, recenzja

Złagodniał nam Bob Dylan. Na nowej płycie 68-letniego barda „Together Through Life” zamiast zaangażowanych protest-songów znajdziemy przede wszystkim piosenki o miłości, utrzymane w bluesowym klimacie. A oprócz gitary, bandżo i instrumentów klawiszowych słyszymy m.in. akordeon i mandolinę.
Ale ci, którzy lubią Dylana, przecież nie powinni być zawiedzeni. Zachrypnięty i zdarty głos mistrza brzmi mocno, na pewno lepiej niż na koncertach. Choć mniej gniewny, Bob nie jest tu sentymentalny ani banalny, za to przekonujący. Nawet wtedy gdy wyznaje „I love You pretty baby”, wiemy, że jest w tym prawdziwy. Muzycznie artysta prowadzi nas w rejony bluesa z Nowego Orleanu, Teksasu i Chicago.
Zaskoczeniem jest natomiast fakt, że współautorem tekstów dziewięciu z dziesięciu piosenek jest Robert Hunter. Dylan – kandydat do literackiej nagrody Nobla – zwykł sam pisać słowa do swoich utworów. Współautorstwo Huntera być może wyjaśnia, dlaczego Dylan więcej tym razem śpiewa o miłości niż o sprawach społecznych czy politycznych (choć tak do końca się od nich nie odżegnuje – przykładem „My Wife’s Home Town”).
„Together Through Life” jest już 46. (33. studyjna) płytą w dyskografii Boba Dylana i mamy nadzieję, że nie ostatnią. Słynny bard pozostaje w świetnej formie. GK
Lista utworów na „Together Through Life”:
1. Beyond Here Lies Nothin’
2. Life Is Hard
3. My Wife’s Home Town
4. If You Ever Go To Houston
5. Forgetful Heart
6. Jolene
7. This Dream Of You
8. Shake Shake Mama
9. I Feel A Change Comin’ On
10. It’s All Good
-
fine

