Andrzej Bart, „Fabryka muchołapek”, recenzja
„Fabryka muchołapek” – najnowsza powieść najbardziej tajemniczego z polskich pisarzy Andrzeja Barta ma duszny i niepokojący klimat „Procesu” i „Zamku” Kafki. Siostry Franza Kafki pojawiają się zresztą na kartach tej książki jako ofiary Holocaustu, które zanim zostały zagazowane, trafiły do łódzkiego getta, zarządzanego przez Chaima Rumkowskiego. Bo o Rumkowskim jest „Fabryka muchołapek”.
Andrzej Bart, autor m.in. powieści „Rien ne va plus”, „Pociąg do podróży” i „Don Juan raz jeszcze”, przypomina trochę Thomasa Pynchona: podobnie jak amerykański pisarz ściśle chroni swoją prywatność. O Barcie wiadomo, że urodził się w 1951 r., a poza pisaniem zajmuje się także kręceniem filmów dokumentalnych. Pozwala zamieszczać swoje fotografie na okładkach książek. I to właściwie wszystko. Wywiadów nie udziela, choć niedawno zrobił wyjątek dla „Gazety Wyborczej” przy okazji wydania „Fabryki muchołapek”. Powiedział wówczas, że do napisania książki o Rumkowskim skłoniła go opowieść, jaką usłyszał jeszcze w młodości: że zarządca łódzkiego getta miał pojechać do Auschwitz salonką, a na miejscu Żydzi, po oprowadzeniu po obozie, spalili go żywcem w krematorium…
Fabułę powieści wypełnia proces sądowy, gdzie oskarżonym jest Rumkowski, a obrońcą, prokuratorem i świadkami mieszkańcy getta, którzy w większości nie przeżyli wojny. Zeznają też Janusz Korczak i amerykańska pisarka Hannah Arendt. Można rzec, że jest to sąd ostateczny. Relację z niego zdaje nam pisarz, w którym możemy rozpoznać samego Barta, a który pracuje na zamówienie kogoś przypominającego diabła. Jednocześnie pisarz poznaje na procesie Dorę, piękną Żydówkę z Pragi, przywiezioną do getta razem z siostrami Kafki, i wspólnie z nią zwiedza współczesną Łódź, szczególnie miejsca, w których znajdowało się getto.
Oczywiście, najważniejsze w tym wszystkim jest osądzenie oskarżonego. Rumkowski to postać więcej niż kontrowersyjna. Przed wojną agent ubezpieczeniowy i dyrektor sierocińca, syjonista, w czasie wojny szef łódzkiego Judenratu, który upajał się daną od Niemców władzą nad mieszkańcami getta. To on ustalił z Niemcami, żeby odebrać rodzicom dzieci poniżej dziesięciu lat i wysłać je do gazu, po to – jak argumentował – by ocalić pozostałych. Ale przy swoim prostactwie i despotyczności, Rumkowski potrafił dobrze zrządzać gettem, dać ludziom pracę, a dla żydowskich dzieci zorganizować w getcie szkoły – rzecz nie do pomyślenia poza murami.
Wydawać by się mogło, że o Zagładzie nie można już napisać niczego nowego. Owszem, Andrzej Bart nie odkrywa nowych faktów, lecz jego przejmująca powieść – poprzez swoją konstrukcję, mieszanie świata minionego z teraźniejszością, przywołaniem Szekspirowskich tragedii – jest przecież nowym spojrzeniem na martyrologię Żydów. O „Fabryce muchołapek” niełatwo będzie zapomnieć.
Grzegorz Kozera
Książka dostepna jest też w Księgarni eClicto jako e-book w formacie epub.
-
http://www.izakopane.pl/jaga.htm Andrzej Owczarek
-
alber

