maj 25 2009
Andrea Camilleri, „Obietnica komisarza Montalbano”, recenzja

Trudno nie lubić komisarza Salvo Montalbano: rozwiązuje skomplikowane zagadki kryminalne, choć czasem popełnia błędy, jest smakoszem, ma poczucie humoru i dystans wobec siebie, a przede wszystkim jest dobrym człowiekiem, stającym po stronie słabszych i krzywdzonych. Ta ostatnia cecha okaże się szczególnie istotna w nowej powieści Andrei Camilleriego „Obietnica komisarza Montalbano”.
Camilleri – włoski reżyser teatralny, wymyślił postać komisarza z fikcyjnego sycylijskiego miasteczka Vitata piętnaście lat temu. Nazwał go Montalbano na cześć hiszpańskiego autora kryminałów Manuela Vásqueza Montalbána. Pierwsza powieść, której głównym bohaterem był sycylijski policjant, nosiła tytuł „Kształt wody” (1994). Od tego czasu Camilleri napisał szesnaście książek o Salvo Montalbano. „Obietnica komisarza Montalbano” jest dziewiątą opublikowaną po polsku przez wydawnictwo Noir sur Blanc.
Powieść rozpoczyna się niczym horror: komisarz, kąpiąc się w morzu, natrafia na zwłoki (a raczej resztki zwłok), niesione przez wodę. Z poczucia obowiązku, doholowuje nieboszczyka do brzegu. Wszystko wskazuje, że zmarły był nielegalnym imigrantem, który się utopił. Ale zdaniem lekarza sądowego Pasquano człowiek ten został zamordowany, jednak władze policyjne nie przyjmują tego do wiadomości. Niedługo potem Montalbano widzi w porcie, jak czarnoskóry chłopiec – jeden z nielegalnych imigrantów ucieka przed strażą przybrzeżną i… swoją rodziną. Komisarz rzuca się w pogoń za malcem, dogania go i oddaje matce. Będzie tego później bardzo żałował. Wkrótce okaże się, że obie sprawy – znalezienie topielca i zdarzenie w porcie, łączą się ze sobą
Andrea Camilleri nie zawodzi swoich czytelników. Intryga jest ciekawa, a dedukcja czy choćby łut szczęścia są ważniejsze dla śledztwa od komputerów i nowoczesnej techniki. Montalbano jest taki jak zwykle, tyle że wiek robi swoje i zdrowie zaczyna mu szwankować. Pisarza i jego bohatera nie opuszcza też poczucie humoru, nierzadko rubasznego. Humor zaś w powieściach Camilleriego zawsze łagodził smutek, wywołany straszną zbrodnią. Nie inaczej jest z „Obietnicą komisarza Montalbano”.
Grzegorz Kozera
