Amos Oz, „Nie mów noc”, recenzja

„Nie mów noc” warto polecić wszystkim miłośnikom znakomitej prozy. Powieść najlepszego żyjącego izraelskiego pisarza Amosa Oza została wznowiona przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”.

 

 

Przed laty noblista Isaac Bashewis Singer, m.in. w „Rodzinie Muszkatów”, „Dworze” czy „Spuściźnie”, opisywał (w jidisz) codzienne życie Żydów we wschodniej Polsce na przełomie XIX i XX wieku. Kunsztowna narracja, ciekawi bohaterowie, barwne opisy – to wszystko świadczyło o klasie prozy Singera.

 

Amos Oz literackiego Nobla jeszcze nie otrzymał, choć prawie co rok wymieniany jest w gronie kandydatów – całkiem słusznie. Podobnie jak Singer potrafi bowiem pokazywać świat zwykłych ludzi w niezwykły sposób. Oczywiście, jest też pewna różnica. Oz pisze po hebrajsku, a jego bohaterami są współcześni Izraelczycy. Tak jak w powieści „Nie mów noc”.

 

Książka ukazała się w Izraelu w 1994 roku, w Polsce po raz pierwszy została wydana w roku 2000. Głównymi bohaterami są sześćdziesięcioletni architekt Teo i piętnaście lat od niego młodsza nauczycielka Noa. Mieszkają w niewielkim miasteczku Tel Kedar na izraelskiej prowincji. Są parą, ale się nie pobrali. Spotykamy ich w chwili, gdy Noa podejmuje się trudnego zadania utworzenia w miasteczku ośrodka dla młodych narkomanów. To pomysł ojca ucznia miejscowej szkoły. Chłopak miał problemy z narkotykami i zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Możliwe, że popełnił samobójstwo.

 

Sprawa ośrodka, którego nie chcą ani mieszkańcy, ani władze Tel Kedar, wypełnia relacje między Teo i Noą i bardziej ich dzieli niż łączy. Ale przecież czujemy, bo izraelski autor nie mówi tego wprost, że tych dwoje dojrzałych ludzi związanych jest wielkim uczuciem, silniejszym niż różnice charakterów obojga.

 

W „Nie mów noc” prawie nie ma słowa o zagrożeniu atakami terrorystycznymi, konflikcie z Palestyną, wewnętrznej polityce Izraela i tym podobnych rzeczach znanych z wiadomości telewizyjnych. Toczy się normalne życie, takie jak gdzie indziej, np. w Polsce. A Amos Oz jest jednym z nielicznych, który opowiada o tym tak zajmująco.

 

Grzegorz Kozera

Brak komentarzy