Aleksandra Marinina, „Czarna lista”, recenzja

W nowej powieści Aleksandry Marininej „Czarna lista” nie pojawia się rosyjska milicjantka Anastazja Kamieńska, ale rzecz jasna jest to kryminał. Równolegle z tradycyjnym wydaniem książka ukazuje się również jako audiobook, wydany przez Bibliotekę Akustyczną i W.A.B.

 

„Czarna lista” wyszła w rosyjskim oryginale w 1995 roku jako ósmy kryminał Marninej i zarazem pierwszy, gdzie nie występuje major Kamieńska. Brak swojej bohaterki autorka postanowiła zrekompensować sobie w inny sposób. Jedną z bohaterek jest pisarka Tania z Petersburga, jako żywo przypominająca samą Marininę (w „Czarnej liście” jest także mowa o napisanym przez Tanię kryminale „Ukradzione sny”, którego fabuła kojarzy się z książką Marininej „Ukradziony sen”). Ponadto podpułkownik Władisław Stasow z Moskwy prowadzący prywatne śledztwo, mimo że to heteroseksualny mężczyzna, ma dużo z kobiety. Na przykład świetnie mu wychodzi opis kobiecych ubiorów.      

Akcja „Czarnej listy” rozgrywa się w kurorcie na Morzem Czarnym. Stasow spędza tu urlop z ośmioletnią córką Lilą. W kurorcie przebywa też Rita – była żona milicjanta i matka dziewczynki. Rita jest jedną z organizatorek festiwalu filmowego odbywającego się właśnie tutaj. Podczas imprezy zostaje zamordowana gwiazda filmowa, potem kolejna aktorka i nie jest to koniec zabójstw. Miejscowa milicja nie kwapi się jednak, by wyjaśnić tę sprawę. Śledztwo zostaje powierzone żółtodziobowi, któremu potajemnie pomaga Stasow; potajemnie, bo jako przybysz z Moskwy nie jest mile widziany. Stasow z kolei konsultuje się z mieszkającą w tym samym domu Tanią, która prócz tego, że pisze kryminały, jest sędzią śledczym. Wkrótce Tanię i Stasowa połączy nie tylko wspólne śledztwo…

Aleksandra Marinina jak ognia unika pisania o brudach wielkiej polityki, lecz o przekrętach władz lokalnych pisze chętnie – tak jest w „Czarnej liście”. Sporo tu też czarnomorskiego kolorytu, począwszy od kuchni aż po stroje plażowe, innymi słowy – możemy zobaczyć, jak odpoczywali Rosjanie w połowie lat dziewięćdziesiątych. Mamy też okazję poznać specyfikę rosyjskiego środowiska filmowego, które chyba tak bardzo nie różni się od polskiego. W każdym razie Marinina jeździ po rosyjskich filmowcach ostro.

A co do przystojnego milicjanta Stasowa – autorka nie powierzyła mu już więcej głównej roli w swoich kryminałach, przywracając do życia major Kamieńską (w sumie łączny nakład książek Marininej przekroczył 17 milionów egzemplarzy). Nie  było to jednak definitywne rozstanie ze Stasowem, który jeszcze pojawił w drugim planie, np. w nie wydanej dotychczas u nas „Cudzej masce”.                          

Grzegorz Kozera

 

Patronat nad polskim wydaniem „Czarnej listy” – książki i audiobooka – objął Salon Kulturalny.

Jeden komentarz

  • osiouek

    Druga moja książka Mariniany po wspomnianym „Ukradzionym śnie”. O ile poprzednia lektura była naprawdę dobra, to „Czarna lista” to zwyczajna chała. Ni to romans, ni to kryminał, ni to bajeczka. Akcja niewiarygodna, bohaterowie przerysowani i jednowymiarowi, rozwiązanie zagadki wręcz śmieszne, wyjaśnienie pewnych faktów na poziomie opowiadania ośmiolatka. Niby się czyta dość szybko, ale… po co? Chyba termin wydawnictwa się zbliżał i autorka musiała się uwijać, bo książka kupy trzyma się tylko na farbie drukarskiej.