„W sieci kłamstw”, film DVD, recenzja

„W sieci kłamstw” reżyserował Ridley Scott i jego nazwisko gwarantuje wysoki poziom i perfekcyjną realizację  filmu, choć oczywiście można mieć pewne zastrzeżenia. Film będzie dostępny na płycie DVD od 3 kwietnia 2009.

 

 

Gdyby „W sieci kłamstw” odnosić do wcześniejszych obrazów Scotta, to nowemu filmowi najbliżej do „Helikoptera w ogniu”. Oba dzieła pokazują Amerykanów działających w zupełnie obcym i bardzo niebezpiecznym terenie, przy czym w „Helikopterze…” jest to bohater zbiorowy, a w „W sieci kłamstw” pojedynczy człowiek. No i w „Helikopterze” obraz wojny jest mimo wszystko bardziej przerażający.   

 

Scenariusz do filmu postał na podstawie powieści „Body of Lies” ormiańsko-amerykańskiego dziennikarza i pisarza Davida Ignatiusa. Akcja rozgrywa się w Iraku, Jordanii, Syrii, ale także w Stanach Zjednoczonych i Europie. Działający na Bliskim Wschodzie agent CIA Roger Ferris (Leonardo DiCaprio) tropi jednego z przywódców Al Kaidy, organizującego zamachy terrorystyczne w państwach europejskich. Amerykańskiemu agentowi pomaga, ale zwykle na odległość, jego przełożony Ed Hoffman (Russel Crowe). Ferris postanawia nawiązać też współpracę z jordańskim wywiadem, na czele którego stoi wszechwładny Hani (Mark Strong)…

 

„W sieci kłamstw” to kolejny głos w dyskusji na temat sensu czy raczej bezsensu wojny w Iraku, w czasie której giną ludzie nie mający nic wspólnego z terroryzmem – szefowie amerykańskiego wywiadu bez skrupułów wystawiają ich na odstrzał. Ridley Scott daje też do zrozumienia, że Amerykanie – chociaż dysponują najlepszą bronią i techniką – i tak skazani są na porażkę w walce z terrorystami. Szansę pokonania tych ostatnich mają jedynie sami Arabowie.  

 

Film Scotta przez większość czasu trzyma w napięciu i ogląda się go zainteresowaniem. Mocną stroną jest aktorstwo Crowe’a i Stronga, na tle tej dwójki DiCaprio wypada nieco słabiej. Zadziwia zwłaszcza Crowe, który tutaj całkowicie zrywa z wizerunkiem wojownika z „Gladiatora” – grany przez niego Hoffman to podtatusiały i utyty, a przy tym bezwzględny urzędnik, którego nie interesują ludzie, a tylko powodzenie akcji. 

 

Niestety, ostry wydźwięk tego interesującego filmu łagodzi, a właściwie psuje niemalże hollywoodzkie zakończenie. GK

Brak komentarzy