„Pojechane w kosmos” – kultowe kino klasy B
Cztery filmy z boksu „Pojechane w kosmos” zachwycą koneserów kina. Są to bowiem filmy tak kiepskie (może z wyjątkiem jednego), że urosły do miana kultowych i dzisiaj ogląda je się z entuzjazmem. W realizacji wszystkich brali udział Polacy.
Filmy z cyklu „Pojechane w kosmos” prezentowane były na antenie Kino Polska. Ten cykl wydobywa z niepamięci nieznane oblicze socjalistycznego kina – największe osiągnięcia soc-science-fiction i ludowo-demokratycznego easternu. Okazuje się, że filmy rozrywkowe spod znaku osobliwości i absurdu to nie jedynie amerykańska specjalność. Połączone siły twórców obozu socjalistycznego zaowocowały powstaniem niejednego dzieła, które zasługuje na status kultowego, nie mniej od filmów Eda Wooda czy horrorów z wytwórni Hammer.
„Milcząca gwiazda” z 1959 r. w reżyserii Kurta Maetziga to wspólne dzieło polsko-NRD-owskie zrealizowane na podstawie powieści „Astronauci” Stanisława Lema. To najbardziej wystawna produkcja socjalistycznego sc-fi lat 50. O tej adaptacji swojej pierwszej powieści Stanisław Lem powiedział krótko, ale z pasją: „Dno dna”, jednak historia pierwszej wyprawy na Wenus na pewno znajdzie zwolenników nie tylko wśród wielbicieli retro-futurystycznego designu.
„Sygnały MMXX” są także produkcją polsko-NRD-owska z 1970 r. To film o pozaziemskiej wyprawie ratunkowej, pomyślany jako socjalistyczna odpowiedź na „Odyseję kosmiczną 2001”, który oszałamiał widzów od Karl-Marx-Stadt po Władywostok imponującymi efektami specjalnymi i scenografią. Autorem tej enerdowskiej superprodukcji jest Gottfried Kolditz, sztandarowy twórca tamtejszego kina rozrywkowego.
Kolejnym filmem cyklu jest debiut Marka Piestraka, „Test pilota Pirxa” (1978). Mówi się, że w historii polskiej SF to film najbardziej prekursorski i odważny, co nie oszczędziło mu jednak słów krytyki Stanisława Lema, który, kolejny raz – jest autorem literackiego pierwowzoru obrazu. Mimo to film Piestraka zdobył główną nagrodę na festiwalu SF w Trieście, gdzie w konkursie pokonał „Obcego – ósmego pasażera Nostromo” Ridleya Scotta.
Na najlepszych, hollywoodzkich wzorcach jest też oparta „Klątwa doliny węży” Marka Piestraka (1987), film wyświetlany w ludowo-demokratycznym Wietnamie tylko na specjalnych nocnych seansach, jako zbyt „amerykański”. Nieprawdopodobna historia, egzotyczne plenery, wyrazisty bohater i piękna kobieta – rozrywka na miarę Indiany Jonesa. I 25 milionów widzów w ZSRR!
(na podstawie informacji TIM Film Studio)


