„Ile waży koń trojański?”, film DVD, recenzja

Juliusz Machulski to świetny reżyser, jego „Seksmisja”, „Vabanki” czy „Vinci” weszły już do historii polskiego kina. Ale najnowszy film „Ile waży koń trojański?” (na DVD od 3 czerwca) Machulskiemu się nie udał.
Pomysł fabularny do tego filmu przywodzi na myśl komedię Francisa Forda Coppoli „Peggy Sue wychodzi na mąż”, ponieważ bohaterka „Konia…”, podobnie jak Kathleen Turner, przenosi się w czasie do swojej młodości, by odmienić swoje późniejsze (czyli teraźniejsze) życie.
Zosia (Ilona Ostrowska znana z serialu „Ranczo”) jest szczęśliwą kobietą, której drugim mężem jest idealny wręcz Kuba (fatalny Maciej Marczewski). Wspólnie wychowują córkę Zosi z pierwszego małżeństwa, 12-letnią Florentynę. Były mąż bohaterki Darek (niezły Robert Więckiewicz) – kobieciarz, prostak i cwaniak – kręci się cały czas w pobliżu ex-małżonki, ale nikt się nim nie przejmuje. Zosia marzy, by cofnąć się w czasie, odpowiednio wcześniej spotkać Kubę i właśnie z nim mieć Florentynkę. Jej marzenie się spełnia i z 31 grudnia 1999 roku przenosi się do 15 maja 1987 roku…
Pierwsze 45 minut filmu przypominają jakąś nudną obyczajową telenowelę, o co naprawdę trudno było Machulskiego podejrzewać. Później jest odrobinę lepiej, tempo zostaje podkręcone, ale i tak jest nierówne. W filmie określanym jako komedia humoru jest niewiele, dowcipy nawiązujące do PRL-u nie śmieszą (najlepszy pomysł to ten z Robertem Kubicą), scenariusz rozłazi się. „Ile waży koń trojański?” niestety rozczarowuje.
A pozytywy? Gra Ilony Ostrowskiej i Danuty Szaflarskiej (Babcia), zdjęcia Witolda Adamka i dobór polskich piosenek z lat 80.
GK

