maj 30 2009
„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, DVD, recenzja

Jeszcze niedawno „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” w reżyserii Davida Finchera grany był w kinach, jeszcze niedawno kandydował do Oscarów, a już wkrótce pojawi się na płytach DVD. Premiera 2 czerwca 2009.
Film dostał aż trzynaście nominacji do Oscarów 2009, ale skończyło się tylko na trzech statuetkach i to w mniej ważnych kategoriach: scenografia, efekty specjalne i charakteryzacja. Charakteryzacja i efekty specjalne rzeczywiście są imponujące: Brad Pitt gra tu przecież starca i nastolatka, tak samo jak Cate Blanchett, którą nie sposób rozpoznać, gdy jako stara kobieta leży na łożu śmierci.
Hollywoodzka Akademia nie doceniła filmu, nie znaczy to jednak, że obraz Davida Finchera jest nieudany – według nas bardziej zasłużył na Oscara dla najlepszego filmu niż np. zwycięski „Slumdog”. Ale zostawmy Oscary.
Scenariusz Erica Rotha powstał na podstawie opowiadania F. Scotta Fitzgeralda z lat dwudziestych XX wieku. Utwór amerykańskiego pisarza to fantazja na temat tytułowego bohatera, który rodzi się jako starzec, a umiera jako niemowlę i przez większość swego życia mija się ze swoimi najbliższymi. Tekst Fitzgeralda liczy dwadzieścia kilka stron, za to film trwa aż 166 minut i jest stanowczo za długi, z pewnością zyskałby na skrótach. To jedyny zarzut.
„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” to zajmująca, świetnie zrealizowana przypowieść o przemijaniu, które zawsze jest niełatwe, także wówczas gdy czas biegnie w przeciwną stronę.
Na dwóch płytach DVD, oprócz filmu, widzowie znajdą komentarz reżysera, galerie zdjęć i projektów plastycznych, reportaż z planu filmowego oraz zwiastuny filmowe.
