„Angielska robota”, film DVD, (recenzja)
W przypadku filmu „Angielska robota” w reżyserii Rogera Donaldsona tytuł należy też rozumieć dosłownie – jako perfekcyjną pod każdym względem robotę filmową według znakomitego scenariusza. Na ekranach kin film gościł w ubiegłym roku, teraz będzie go można zobaczyć na DVD.
Rzecz jest o napadzie na bank (tytuł oryginalny „The Bank Job”). Pikanterii dodaje fakt, że chodzi o najsłynniejszy skok z 1971 roku, gdy został obrabowany londyński bank przy Baker Street, rabusiów nigdy nie odnaleziono, a po początkowej wrzawie, w mediach szybko zapadła cisza. Film Donaldsona podsuwa odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało.
Napadu dokonała grupa złodziejaszków, która nie wiedziała, że uczestniczy w akcji zorganizowanej na zlecenie brytyjskich służb specjalnych. Wywiadowi nie zależało na milionach funtów, ale na odzyskaniu ukrytych w bankowym sejfie przez gangstera z Trynidadu zdjęć pokazujących angielską księżniczkę z rodziny królewskiej uprawiającą seks grupowy. Jednak już po napadzie okazało się, że w sejfach innych klientów znajdują się materiały kompromitujące przedstawicieli rządu i parlamentu brytyjskiego, a także świadczące o skorumpowaniu policji. Puszka Pandory została otwarta…
„Angielska robota” trzyma bardzo dobre tempo, są w niej nagłe zwroty akcji, także elementy komediowe, a widz kilka razy czuje się zaskoczony – oczywiście również w finale. Rola Terry’ego Leathera, szefa złodziejskiej grupy, który stara się wyratować siebie i kolegów z opresji, jest idealna dla Jasona Stathama, znanego z filmów Guya Ritchiego „Przekręt”, „Porachunki” i „Revolver”. Obraz Donaldsona przypomina zresztą filmy Ritchiego. Tyle że jest bardziej serio.
GK

